środa, 12 lutego 2014

Epilog +notka ♥

EPILOG:
    Miłości się nie wybiera ale jednak ta miłość jest inna.
Każdy znalazł swoje połówki, każdy został taki sam. 
Myślicie,że coś się zmienili? Nie, oczywiście,że nie.
Niall to nadal rozgadany i wesoły Irlandczyk.
Cassie to ta sama opiekuńcza i starsza siostra Nicole. Która znalazła swojego księcia.
Harry to nadal ten bezczelny ale i przystojny lokowaty chłopak.
Nicole to nadal ta ta marudna i nie zdecydowana dziewczyna, kochająca Harry'ego.
Louis to nadal ten który rozśmiesza ludzi,ale i opiekuje się nimi jak należy. 
Zayn to nadal ten tym bad boy'a.
Liam nadal to opiekuńczy Daddy Direction.

   Każda historia kończy są szczęśliwe, nawet ta. Każda miłość rozkwita, nawet ta. Każde słowa są brane pod uwagę. I nawet jeżeli mieli złe i szczęśliwe chwile nadal są ze sobą i nie rozłączą się aż do śmierci. Bo miłość i przyjaźń ich połączyła.


~~~~~~~~~~~ 
   Hej;) Ugh dawno tu nie pisałam. Chociaż powinnam was poinformować,że raczej ten blog został zakończony i nie będzie kontynuacji. Przepraszam,że tak wyszło, ale no niestety nie wiedziałam,że tak będzie. Mam nadzieję,że nie jesteście źli o ile ktoś jeszcze czyta to opowiadanie,ale sądząc po wyświetleniach,to ktoś czyta;) -Marika
    Hej :) z tej strony Anita x. Dawno nas tu nie byli,wiemy i przepraszamy was. Milo znowu tu wejść i poczytać nasze wypociny,które pisałyśmy :) oraz czytać wasze wszystkie komentarze, i te pozytywne i te negatywne :). Bardzo nam milo, ze byliście z nami przez ten czas. To dla nas bardzo ważne i mile wspomnienia ;) Dziękujemy,kocham Was <3
Więc o to Epilog opowiadania ;) 


_______________________________________
No i koniec ;) Przepraszamy,że dopiero teraz ale tak wyszło, nie miałyśmy czasu na nową notkę i dopiero ja teraz weszłam. Tak zapominałam,że mam to zrobić ;) Mam nadzieję,że wybaczycie. 
Epilog krótki bo nie wiedziałam co napisać ;) ale liczy się,że wgl coś napisała.;)


Lots of love xx 

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 61

NICOLE

-Mogę wiedzieć z jakiej okazji pijecie?
-Niall poznał dziewczynę, podobno bardzo ładną i miłą.-odpowiedział Harry
-Gratuluję Niall.-odparłam bez emocji i poszłam na tyły domu.
Położyłam się na trawie i puściłam sobie muzykę z telefonu. Patrząc na chmury nade mną, zauważyłam jakby dzbanek z kwiatami, zaraz obok chmury utworzyły się w gwiazdę, nie pełną, ale od razu skojarzyła mi się z gwiazdą.
-Co jest?-usłyszałam i otworzyłam oczy by móc spojrzeć na postać.
-Sobota.-odparłam patrząc na Zayn'a.
-Co tak chamsko..-oburzył się.-Stało się coś?
-Nic, patrzę na chmury.
-Mogę się przyłączyć?-Zapytał a ja skinęłam głową.
Po chwili leżał obok mnie z butelką piwa. Najdziwniejsze jest to, że uwielbiam tego chłopaka. Przyszedł i mnie od razu zrobiło się lepiej. Leżeliśmy przekrzykując siebie nawzajem, jakie kształty przypominają nam chmury.
-Daj rękę.-Podałam mu dłoń a On otworzył ją przed sobą i patrzył się ciesząc.-Mówiłem, to bardziej przypomina dłoń.
-Och, chciałbyś.-odparłam zabierając swoją dłoń.-To jest...um..może faktycznie dłoń.-Zamyśliłam się.
-A mówiłem, że to jest Twoja dłoń!-uśmiechnął się biorąc moją dłoń.
Myślałam, że znowu przyłoży ją tak jak przedtem, ale się pomyliłam. Przyłożył moja dłoń do swojej. Spoważniał i się na mnie spojrzał.
-Moja i Perrie dłonie pasują do siebie idealnie.-Uśmiechnął się.-Twoja pasuje do..s
-Nie wiem, nie zwracam na to uwagi. Czy to ważne?-wzięłam dłoń i spojrzałam w stronę szklanych drzwi, w których przeleciał jakiś cień.
-Nie.-Odparł siadając i biorąc łyk piwa.
Chwilę siedział i patrzył na mnie, tak jak ja na Niego. Spojrzał na chmury oznajmując, że idzie do środka bo zaraz zacznie lać. Pomógł mi wstać i poszliśmy razem do środka.
-Edwards dzwoniła i powiedziała, że jak nie przeszkadza to wpadnie.-Powiedział Harry.-Powiedziałem, że jesteśmy tutaj i nie przeszkadza, bo tak jest, prawda?-Zapytał podnosząc jedną brew i zerkając na mnie.
-Dzięki.-Podszedł Zayn do Harry'ego szczypiąc Jego policzki i wziął telefon.-Nicole, mogę iść do Ciebie zadzwonić ?-Zapytał a ja skinęłam głową.
Och, dziwnie sie poczułam. Kiedy usłyszał wiadomość od Stylesa na Jego twarzy cały czas jest uśmiech.
-Jeszcze raz pytamy, skusisz się?-Zapytał Niall.
-Nie. Dziękuję. Niall.-Powiedziałam wyraźnie wymawiając słowa, tak żeby do nich dotarły, że nie chcę pić.
-Dobrze. Tak. Się. Bawimy? Nie. Ma. Sprawy. Kochana.-uśmiechnął się a ja wywróciłam oczami.
Na ławie leżały karty.
-Gramy w pokera?-Zawołał Zayn schodząc ze schodów.-W rozbieranego, Perrie za kilka minut będzie!-I znowu, uśmiechnięty od ucha do ucha.
Wszyscy się zgodziliśmy, mimo, że ja nie umiem grać.
-Wytłumaczy mi ktoś o co w tym chodzi? Bo jak nie umiem grać
-To przegrasz i lepiej dla nas.-Zaśmiał się Harry. Chłopie! Ile Ty już wypiłeś? Spojrzałam pod ławę i zobaczyłam same piwa a w nich dwie wódki. Och, to będzie się działo.
-Pytam. Serio.
-Odpowiadam. Serio.
-Och, ile żeś już wypił, huh?
-Tylko dwa piwa, nie jestem pijany Niki. Wiem co mówię, zresztą jak zawsze.
-Jasne, zawsze wiesz co mówisz. Chciałbyś żeby chłopcy zobaczyli pierwsi mnie nagą, czy żebyś był to tylko i wyłącznie Ty?-Zapytałam podnosząc lekko głos. Wszyscy na mnie spojrzeli.-Nie słyszeliście.-Zrobiło mi się cholernie gorąco.
-Bez kłótni. Wytrzymacie chociaż przy Perrie, proszę?-Zapytał Zayn patrząc na mnie. Och, tak? Zwal to na mnie, to wszystko moja wina.
-Jak wejdzie to przestaniemy.-Odpowiedział Harry i drzwi się otworzyły.
-Dzień Dobry.-zawitała nas Perrie
-Bardzo zabawny żart, Malik.-Odwróciłam się i uśmiechnęłam się do niej najcieplej jak potrafię.
-Mi też zaraz opowiesz.-Powiedziała i dali sobie buziaka, och namiętnego buziaka.-Cześć wszystkim.-uśmiechnęła się. Wszyscy jej odpowiedzieliśmy i usiedliśmy w okół ławy by zagrać w pokera, rozbieranego pokera.

CASSIE
Każdy już siedział. Malik rozdawał karty,ile dam,że dostanę te najgorsze. Cholera mogłam się na to nie godzić. Po chwili każdy podniósł karty. Nie są złe więc będzie bardzo przyjemna gra. Uśmiechnęłam się do Niki, ona chyba tez ma dobre. Kątem oka zauważyłam,że Lou patrzy mi do kart.
-Lou masz swoje karty.
Schowałam je tak żeby ich nie widział. No to zaczyna się gra. Każdy wykładał ,zabierał karty.I tak cały czas aż nie przegrał Niall. Zdjął skarpetkę i wrócił. Graliśmy dalej. Niestety wypadło na Perrie, dziewczyna zdjęła sweter. Cholera ja mam tylko bluzkę i krótkie spodenki do tego skarpetki i trampki. Zaczęłam się bać,że czasem teraz ja zrobię zły krok i będę musiała się rozbierać. Jednak wypadło na Lou, który zdjął swoją bluzę. Serio? będę tu jedyna,która szybko się rozbierze,a nie bo została Perrie i Niki. Zaśmiałam się. Tym razem Harry musiał coś zdjąć, oczywiście zdjął bluzkę. Oczy Nicole zaświeciły się. Zayn przyniósł kolejne piwo. Ja już odmówiłam. Dwa mi wystarczą,ale chłopakom już nie. Po chwili Liam nie miał już bluzki, oraz Zayn. Coraz dalej idzie ta gra. Niki już zdjęła buty, tak samo i jak jak i Perrie. Cholera oni są za dobrze w to. Spojrzałam na Lou, który uśmiechał się jak głupi. Co oni kombinują? Poczułam jego rękę na moim udzie. Uśmiechnęłam się i oparłam głowę o jego ramię,ale nadal nie mógł zauważyć moich kart.
Po prawie godzinie rozgrywania. Harry został w bokserkach, Lou i Zayn to samo. Liam miał jeszcze spodnie, Niall też miał spodnie. Nicole, Perrie i Ja również miałyśmy spodenki.Chłopacy już dość dużo wypili. Obalili już ponad 20 piw jak nie więcej. Zaśmiałam się,bo już wygrywałam,ale Zayn wyprzedził mnie i to ja musiałam zdjąć coś co miałam na sobie. Spojrzałam po wszystkich.
-Kochanie nie wstydź się!
-Ohh kochanie ale czego?
Zaśmiałam się i zaczęłam odpinać spodenki.
-Pomogę Ci-powiedział Lou.
-Nie trzeba-odpięłam guzik i zdjęłam spodenki.
-Nie patrzeć na moją dziewczynę-zaśmiałam się.
-Dalej już nie gram!
-Ej no masz na sobie jeszcze bieliznę.
-Jak chcecie to możecie ją ściągnąć, śmiało.
Wszyscy zaśmialiśmy się.Znów zaczęli grac i wypadło na Nicole,która również zdjęła swoje spodenki. Nie jestem sama. Chłopacy zaczęli się kłócić o coś. Ja, Pezz i Niki w tym czasie wykorzystałyśmy okazję i się ubrałyśmy. Usiadłyśmy i patrzyłyśmy jak Ci zawzięcie o czymś dyskutują. Spojrzałyśmy po sobie i zaczęłyśmy rozmawiać o ubraniach i innych rzeczach.

Od autorek;
Siemka! Wiemy,że zaniedbujemy ten bloga,ale przepraszamy <3
Za błędy również<3
Mam nadzieję,że nie uciekło was dużo ? xx
62 nie wiem kiedy się pojawi,ale na pewno pod koniec sierpnia,albo początek września.
Moja wena przygasła-Marika♥
Lots of love xx 
Liczymy na wasze komentarze ♥

piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 60.

-Aż tak szybko mu wybaczyłaś?
-Nicole o co Ci chodzi?-odparłam nalewając do końca soku oraz chwytając paczkę żelków.
-Cassie jeszcze nie dawno mówiłaś,że go nienawidzisz,a teraz ...
Spojrzałam na nią, nie wiedziała jak dobrać słowa. Zaśmiałam się.
-A teraz to co robiliście...no wiesz o co mi chodzi...
-O to,że się z nim całowałam? Nicole, przestań-powiedziałam widząc jej minę- najwyraźniej nie cieszysz się z tego,że jestem z Lou.
-Cieszę się! Tylko boję się,że znów Cię zdradzi, zrobi Ci krzywdę, a ty znów będziesz płakać. Nie chcę tego.
-Nie będzie tak-powiedziałam-mam nadzieję-dodałam po chwili cicho.
-No widzisz nawet nie wiem czy będzie wszystko tak jak wcześniej.
-Przestaniesz! Skup się lepiej na Tobie i Harry'm. Widać,że on za Tobą szaleje, kocha Cię jak głupi,a ty nawet tego nie umiesz docenić.
-Czyli to moja wina?
-A czyja? Już nie raz powiedział Ci ,że Cię kocha, a ty mu powiedziałaś?
-Może, nie wiem co do niego czuję.
-Słuchaj nie chcę się kłócić, po prosu dajmy spokój z tym okej?
-Z czym dać sobie spokój?-zapytał Harry.
-Miałyśmy małą sprzeczkę,ale jest okej.
Harry zmierzył mnie wzrokiem,albo słyszał,albo mi się wydaje.
Nicole poszła do pokoju, a ja zostałam z Harry'm. Lou z tego co wiem poszedł w ślady Niki i poszedł do mojego pokoju.
-Powiedziała Ci?
-Co?
-Ohhh wiesz co -zaśmiałam się.
-Nie,nie chcę jej do tego zmuszać. Idę do niej.
Kiwnęłam głową i również poszłam do swojego pokoju z kolejną paczką żelków.

NIALL
Dzisiaj znów spotykam się z Charlotte. Jest ona na prawdę miłą i przyjacielską dziewczyną.Dużo się o niej dowiedziałem. Jednak niedługo koncerty,wywiady, sesje. Nasze wakacje dobiegają końca,a Niki i Lottie idą do szkoły. Chciałbym aby one się nigdy nie kończyły. Wszedłem do kwiaciarni. Zakupiłem jedną czerwoną różę i ruszyłem w stronę umówionego miejsca. Mam wielkie szczęście,że nikt mnie nie rozpoznaje. Chociaż zdarzają się pojedyncze wpadki,ale wtedy proszę,aby zdjęcia opublikowały na drugi dzień,albo później,a one to rozumieją. Wszedłem do kawiarni. Usiadłem w kącie. Mam jeszcze 5 minut. Po chwili usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi.Spojrzałem na nie,ale to była jakaś starsza kobieta.
-Hej-usłyszałem za sobą jej głos.
Szybko wstałem i obróciłem się do niej.
-Hej-obdarzyłem ją uśmiechem-ohh e proszę to dla Ciebie-podałem jej różę.
-Dziękuje- jej policzki zrobiły się lekko czerwone co wyglądało na prawdę słodko.
-Co państwu podać?
-Poproszę colę, a ty Charlotte?
-To samo-uśmiechnęła się.
Kelner odszedł w stronę baru.
-Mów mi Lottie.
-Chrlotte lepiej brzmi.
-Niall! Powiedziałeś,że zapamiętasz.
Uśmiechnąłem się.
-Przepraszam Lottie.
-Tak lepiej.
-Coś jeszcze życzą sobie państwo.
-Poprosimy dwa kawałki placka jagodowego z czekolada i owocami.
Kelner zapisał i znów znikł. Znów zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Czuję jakbym tą dziewczynę znał od dawna. Tak jak Cass i Niki. Po chwili dostaliśmy swoje zamówienie.

NICOLE

-Myślę, że prędzej czy później mnie pokochasz-powiedział,a ja na niego spojrzałam pytająco-no bo wiesz...jestem taki seksowny-chwycił się za kołnierzyk, a ja uderzyłam Go w ramię-nie martw się. Kiedyś dorównasz mi urody-objął mnie ramieniem.
-Myślisz, że jesteś seksowny ?-zapytałam poruszając zabawnie brwiami.-I, yay. Dzięki.
-No tyko spójrz...
-W czym najlepiej wyglądasz?
-We wszystkim!-zaśmiałam się.
-Skoro tak, to zaraz coś Ci znajdziemy.-wyszczerzyłam się.
Usadzając Go na łóżku otworzyłam szafę z ubraniami.
-Hmm..co by tu wybrać?-mruknęłam do siebie.
Wybrałam ubrania, które dostałam od koleżanki z Polski. Dokładnie to gorset i seksowne majtki. Obróciłam się z tym do Niego, a On zmarszczył brwi.
-Śmiało. Ubieraj się-wyszczerzyłam się znowu i rzuciłam w niego rzeczy.
-Twój tyłek a mój! Nie w mieszczę się!-próbował się wymigać-A zresztą nie będę się przebierał! Chyba, że..-udawał, że myśli.
-Chyba, że...?
-Powiedz, że jestem seksowny-wyszczerzył się.
-Nie-wyśmiałam Go-coś innego powiem na pewno!
-Skoro tak to...powiedz, że mnie kochasz-coo? Chłopie! Przecież wiesz, że nie wiem co czuję!-Halo! powiedziałaś, że powiesz na pewno!-zaśmiałam się.-Chodzi o to, że denerwują mnie te dogry..
-Jak wyżej.-powiedziałam wychodząc-za dziesięć minut masz być ubrany!-wydarłam się schodząc na dół.
Nie obejdzie się bez zdjęć! Idę do pokoju Cassie po aparat. Dziękuję jej i chwilę później stoję przed drzwiami od mojego pokoju.
-Cholera-usłyszałam i zaśmiałam się przykładając dłoń do ust-skarbie!-wydarł się.
-Tak?-zaśmiałam się wchodząc. Zobaczyłam Go tylko w bokserkach, czarnych z białym paskiem. Szczęka mi opadła. Dlaczego szybciej nie dostrzegłam jakie On ma ciało?! Piękny, mój piękny. Zaczęłam mierzyć chłopaka od stóp aż do oczu, które wpatrywały się we mnie. Zaśmiał się, a ja wróciłam do rzeczywistości. W ręce trzymał gorset i nie wiedział co z nim zrobić. Wyprostowałam się zamykając buzię i podeszłam do Niego odkładając aparat na komodę.
-Piękny.. Nie zakładaj tego-Powiedziałam rzucając zestaw gdzieś na podłogę. Spojrzałam mu głęboko w oczy i zobaczyłam zakłopotanie, zdziwienie, radość i coś co przyprawia mnie o gęsią skórkę.
-Och.. To dobrze-odpowiedział, a ja wpiłam się w Jego usta.
Zdziwił się tym posunięciem, ale oddał pocałunek. Całowaliśmy się na środku pokoju, powoli przechodząc do łóżka i się kładąc. Przestał mnie całować i spojrzał na mnie spod byka.
-Co to znaczy `jak wyżej`?-Skołowana wywróciłam oczami.
-Um, nic. Co jemy?-Och..nie wytłumaczę Ci. Chłopak zmarszczył brwi, głośno odetchnął i spojrzał na mnie z wymuszonym uśmiechem.
-Może zamówimy pizzę?-zapytał wstając i wyciągając telefon.
Po chwili wyszedł z pokoju, a ja usiadłam mierzwiąc włosy. Nawet nie zapytałeś z czym lubię. Kiedy to pomyślałam wrócił i zapytał z czym lubię. Uśmiechnęłam się do Niego.
-Zdaję się na Ciebie-powiedziałam, a On kiwnął głową i wyszedł.
Położyłam się ponownie i wydobyłam z siebie cichy jęk. Chwilę poleżałam po czym ułożyłam rzeczy i wzięłam aparat, kierując się do pokoju Cassie.
-Pizza za czterdzieści minut, ludzie-usłyszałam głos Harry'ego.Weszłam pukając w drzwi i spojrzałam na nich.Uśmiechnięci od ucha do ucha. Cassie wstaje i bierze ode mnie aparat. Wychodzą mnie mijając nadal w uśmiechu. NIe wytrzymuję też się uśmiecham. Ciekawe co robili-przebiega mi przez myśl. Kilka metrów za nimi schodzę po schodach i kieruję się do kuchni po sok. Moja siostra z chłopakiem także weszli do kuchni.
W salonie siedział już Zayn, Liam i Niall oraz Harry otwierając piwa.
-Skusisz się?-zapytał Zayn.
-Nie, dzięki.-odparłam i nalałam sobie soku..
Razem z piciem w ręku weszłam do salonu. Do grona doszedł Tomlinson z Cassandrą.

Od autorek;
Siemka, mamy nadzieję,że rozdział się spodoba
Liczymy na wasze komentarze <3
Za błędy przepraszamy<3 

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 59

NICOLE
Zawiesiłam okulary na koszulce i wpatrywałam się w drugiego mężczyznę, który wychodził z pojazdu. Przystojny blondyn o ciemnej karnacji i niebieskich oczach. Uśmiechnął się i stanął przede mną. Bardziej zmarszczyłam brwi, a w mojej głowie pełno najgorszych myśli. Między innymi `kim oni są?` 'Znakneblują mnie i wrzucą do samochodu?` ` Co się stanie?` i dużo innych.
-Cześć-w końcu coś powiedział.
-Cz-cześć-odpowiedziałam, a raczej zapytałam.Zaśmiał się.
-Wiesz jak dojechać do MilkShake City?-zapytał, a mi spadł kamień z serca. Ale z drugiej strony przestałam orientować się w terenie i zapomniałam gdzie, co i jak.
-Nie mieszkam tutaj, przykro mi-powiedziałam chcąc odejść.
-Przestraszyłaś się nas?-zapytał łysy.
-A powinnam?
-Tak dla żartu chcieliśmy sprawdzić czy się przestraszysz-zaśmiał się blondyn.
-Cześć Niki-usłyszałam głos jakby..Conor'a? I po chwili wyszedł z samochodu chłopak.
-Conor? Ty nie w Nowy'm York'u?-zapytałam zdezorintowana.
-A Ty tu nie mieszkasz?-zaśmiał się-Mamy dwa tygodnie wakacji-uśmiechnął się-No przytul się.-rozchylił ramiona. Zaśmiałam się i przytuliłam się do niego. Zaproponował, żebym pojechała z nim, On mnie podwiezie. Zgodziłam się i kiedy spojrzałam w środek samochodu zobaczyłam ciotkę, która się szczerzyła. Wskoczyłam jej w ramiona i pojechaliśmy do Cioci domu. Całą drogę opowiadaliśmy sobie wszystko.

-Ohhh zapomniałam, że miałam zaraz wracać do chłopaków. Przepraszam-powiedziałam odchodząc od stału i odebrałam połączenie od Harry'ego
*-Gdzie Ty jesteś !? W końcu odebrałaś ! Martwimy się razem z Liam'em. Żyje...-nie dokończył bo mu przerwałam.
-Jestem w domu z Ciotką i Conorem, bo mają wolne jakichś czas. Nie krzysz do głośnika-mówiłam spokojnie-I tak. Żyję-zaśmiałam się.
-Z Conorem? Conorem Maynard'em ?
-Tak.
-Przyjedziemy wszyscy w takim razie, zgadzasz się?
-Tak. Będziemy czekali-rozłączyłam się*
Usiadłam na swoim miejscu i kontynuowaliśmy konwersację. Siedzieliśmy tak z herbatą w ręku, kiedy do domu wpadła Cassie, a za nią chłopcy bez Nialla. Przywitali się wszyscy i siedzieliśmy w salonie. Rozmowa z wspomnień przeszła na pracę.
-Pójdę do sklepu po jakieś ciastka.-powiedziałam wstając i kierując się by ubrać sweterek, który jest w moim pokoju.
Kiedy go wzięłam Harry zaproponował pójście ze mną, zgodziłam się i poszliśmy do samochodu Conor'a razem z jego jednym ochroniarzem.
-Harry? Gdzie jest Niall?
-Jak do niego napisałem, gdzie jest to powiedział, że wróci późno, bo jest z koleżanką.-odpowiedział biorąc mnie za rękę.-cieszysz się, że przyjechała Ciocia?
-No raczej-zaśmiałam się-z jaką koleżanką?-nie żeby coś, ale czuję się zazdrosna. To mój przyjaciel.
-Nie wiem.
Zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy do domu chłopców po moją walizkę. Stałam przy komodzie biorąc z niej kosmetyki. Poczułam Harry'ego dłonie na moich biodrach, nos zanurzył we włosach i mocno się zaciągnął.
-Długo nie będziemy się widzieli.-mruknął, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz po kręgosłupie.
-Przeżyjemy.-uśmiechnęłam się.
Odwróciłam się do niego twarzą i go pocałowałam. Jedna z moich dłoni usadowiła się na jego szczęce a druga na jego prawej piersi. Mruczał coś do moich ust, ale nie zdołałam zrozumieć. Jego dłonie utknęły gdzieś w moich włosach, lekko je ciągnąc. Mruknęłam, kiedy za mocno pociągnął, a On się zaśmiał. Przeszliśmy na łóżko opadając na nie. Leżałam na nim podtrzymując się na łokciach, a Jego ręce przyszły na biodra. Jedna z nich zsunęła się na lewy pośladek.Nie przeszkadzało mi to. Lubię kiedy ktoś pieści moje pośladki. On jest jedyną osobą, która to może. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam jak patrzy na mnie czekając na jakąś reakcję. Mrugnęłam kilka razy oczami, a On zabrał rękę. Myślał, że nie podoba mi się to. Chwyciłam lekko za jego ramię i położyłam jego dłoń na pośladku. Uśmiechnął się. Teraz pieścił dwa pośladki. Obróciliśmy się na mój prawy bok i teraz to On leżał na mnie. Tylko się całowaliśmy. W pewnym momencie spadł ze mnie i leżał obok.
-Kocham Cię.-odparł i dotykał mojego policzka. Znowu się zbliżył i znowu się całowaliśmy. Jego dłonie powędrowały pod moją koszulkę. Nie zareagowałam, co chyba mu się spodobało, bo mruknął coś nie zrozumiałego. Jego jedna dłoń przeszła aż do stanika i próbował go odpiąć.
-Harry-mruknęłam a On zsunął ją z powrotem w dół.
-Przepraszam.
-Nie masz za co, skarbie-uśmiechnęłam się.
Leżeliśmy tak w ciszy przez długi, długi czas aż nie zadzwonili, się upewnić czy żyjemy.
Razem z Harry'm zeszliśmy, włożyliśmy walizkę i pojechaliśmy spowrotem.

CASSIE
Liam zadzwonił do zakochańców. A my dalej w najlepsze rozmawialiśmy. Conor wspominał o trasie koncertowej, co takiego się działo i jak spędził czas. Jednak niedługo znów wraca w trasę z ciocią.
-Dobra ja uciekam do siebie-powiedział Conor i pożegnał się z każdym.
-Cassie zajmij się siostrą.
-Ciocia a gdzie ty idziesz?
-Jadę do znajomej na kilka dni.
-Kilka czyli?
-4 czy 5 dni nie więcej.
-Aha okej.
-Ohh słońce wrócę-pocałowała mnie w policzek i wyszła zabierając walizkę. W między czasie wrócił Harry z Nicole. Liam zdążył wyjść do swojej dziewczyny, Zayn zrobił to samo, a Niall'a dalej nie ma. Czyżby znalazł sobie dziewczynę. Zaśmiałam się. Harry i Nicole poszli do jej pokoju.
-Idziemy na spacer?
-Jasne. Tylko się przebiorę.
-Nie Cass to za długo choć teraz.
-Ohh okej-odparłam, zabrałam komórkę, którą schowałam do tylnej kieszeni oraz zabrałam klucze od domu.
-Zabezpieczcie się chociaż!-krzyknęłam i wyszłam za Lou.
Chłopak chwycił mnie za rękę, ale kiedy wyszliśmy za rogu i zauważyliśmy tłum fanek, cofnęliśmy się do domu.
-Ej wróciliśmy-krzyknęłam.
-Koniec ruchania-powiedział Louis.
Ja zaczęłam się śmiać, a Niki i Hazz coś nam odkrzyknęli. Poszłam do kuchni w celu zabrania czegoś do picia i jedzenia.Chciałam sięgnąć po szklanki, jednak jestem za niska żeby je dosięgnąć poczułam, jak czyjaś ręka obejmuje mnie w tali, a drugą rękę chwyta dwie szklanki. Po chwili miałam je przed sobą i mogłam nalać soku, o ile nie poddam się rozpraszającym pocałunkom Louis'a,który właśnie zaatakował moją szyję.
-Louis-mruknęłam odpychając go i próbując nalać do drugiej szklanki soku.
Chłopak zabrał mi karton napoju i obrócił mnie do siebie. Złączył nasze usta w namiętny pocałunek.Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję, a dłonie wplotłam w jego włosy ciągnąc za jej końce, Lou wydał  siebie cichy jęk. Uśmiechnęłam się. Chłopak przejechał językiem po mojej wardze, prosząc się o lepszy dostęp. Zachichotałam. Oderwałam się od niego i chciałam wyminąć, ale chłopak złapał mnie za nadgarstek tym samym do siebie przyciągając. Uniósł mnie i posadził na blat.
-Niki i Hazz są-mruknęłam.
-Jakby nie wiedzieli co robią zakochani w sobie ludzie-odparł.
Jego ręce powędrowały pod moją bluzkę, kierując się do zapięcia od stanika. Cały czas całował moją szyję, a ja czułam,że zaraz rozpłynę się z przyjemności jaką dawał mi Louis.
-Serio? W kuchni?-usłyszałam głos Niki i cichy śmiech Harry'ego.
Cholera!Szybko oderwałam się od Louis'a i stanęłam koło niego, on za to nie był za bardzo wzruszony tym co się właśnie stało. Spojrzałam na Lou, a on się tylko uśmiechnął i pocałował mnie w czoło.
-Jakbyście sami tego nie robili-odparł i ich wyminął.
Zapewne pokierował się do mojego pokoju. Nicole spojrzała na mnie zdziwiona, a Harry poszedł do Lou jak się nie mylę.

Od autorek;
Awww dzięki za tyle wyświetleń, zapomniałam wam w poprzednim podziękować -Marika xx
Mamy nadzieję,że rozdział się spodoba i SKOMENTUJECIE ♥
Liczymy na was:)
Za błędy przepraszamy <3 
Lots of love xx

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 58.

CASSIE
Przewracając się na drugi bok, wpadłam na kogoś lub coś. Nie przypominam sobie żebym kładła się spać z kimś. Otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechniętego Lou.
-Dzień dobry-pocałował mnie w czoło.
Wtuliłam się w niego bardziej. Brakowało mi tego i to bardzo,ale teraz mam nadzieję,że się wszystko ułoży.
-Tęskniłem za tym-szepnął-za Tobą i za tymi porankami takimi jak dzisiaj.
Poczułam jak moje policzku robią się cieplejsze. Zaśmiałam się. Podniosłam głowę i lekko musnęłam jego usta, on za to pogłębił pocałunek. Jednak nie dane nam było cieszenie się sobą,bo do pokoju wparowali chłopaki.
-Co tam zakochańce?-zapytał Liam.
-Kiedy ślub?-zapytał Zayn.
-Co? Jaki ślub ?-zapytałam.
-Lou nie zrobiłeś tego ?
-Czego nie zrobił?-nie wiedziałam o co im chodzi.
Zayn i Liam stanęli przy drzwiach, a Lou wstał z łóżka. Pomógł mi również wstać. Niall'a chyba nie było. Patrzyłam to na Lou to na chłopaków. Lou coś wyciągnął z szuflady i podszedł do mnie. Uklęknął na jego kolano.
-Cassie czy zostaniesz moją żoną?
Patrzyłam w jego oczy, na prawdę chciał żebym została jego żoną. Poczułam napływające łzy do oczu.
-Tak-przytuliłam się do niego.
Założył mi pierścionek na palec i pocałował.
-Lou powiedź jej prawdę.
-Jaką?
-Te zaręczyny .. to ściema. Żarcik-powiedział Zayn.
-Ohh nienawidzę was!-krzyknęłam i zeszłam na dół.
W sumie niezły mi ten żart zrobili, ale z drugiej strony, ja się tu prawie popłakałam,a oni mi takie coś mówią.
-Jesteś zła?-usłyszałam głos Lou przy swoim uchu.
-Nie.
-Już myślałem.
-Szczerze niezły ten żart.
-To oni wymyślili nie ja!
-Czyli im ma się oberwać?
-Tak-pocałował mnie w policzek i zaczął robić śniadanie.
Ja z to usiadłam na blacie kuchennym i patrzyłam jak Lou się wysila.

NIALL
Chodziłem po parku. Nudziło mi się w domu, więc stwierdziłem,że trochę powietrza mi nie zaszkodzi. Przechodziłem koło par, było ich tu pełno.Usiadłem na jednej z ławek.
-Hej Niall mogę prosić o autograf i zdjęcie?
-Jasne-uśmiechnąłem się.
Zrobiłem sobie zdjęcie z brunetką i dałem jej autograf. Zauważyłem jej rany na nadgarstkach.
-Nie rób tego więcej. Dla mnie-pokazałem na rany.
Dziewczyny szybko je schowała i spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Pokiwała twierdząco głową i mnie przytuliła. Odwzajemniłem gest. Znów usiadłem na ławkę.
-Zajęte?-zapytała blondynka z książką w ręce.
-Nie-odparłem.
Dziewczyna usiadła. Miała na sobie beżową sukienkę i marynarkę. Długie blond włosy, Była ładna i pewnie zajęta.
-Nie powinieneś chodzić sam.
-Niby czemu?
-Fanki, paparazzi..
-Ohh,a już myślałem,że mnie nie znasz.
-Znam, ale nie jestem jak większość,że chce tylko autograf i zdjęcie.
-Jesteś chyba jedyną dziewczyną,która tak mówi.
-Na pewno jest ich więcej.
-A no fakt jest na przykład moje przyjaciółki.
-Nicole i Cassie?
-Yhym, skąd wiesz?
-Nicole i Harry są znów razem, a co do Cassie i Lou nie wiem.
-Może w najbliższym czasie się dowiesz.Więc znasz mnie,ale ja nie znam Ciebie. Jak Ci na imię?
-Charlotte.
-Charlotte-powtórzyłem-piękne imię.
-Dziękuje.
-Słuchaj chyba masz rację,że nie powinienem się tu kręcić sam. Zapraszam na kawę.
-Raczej nie powinnam.
-Spokojnie wytłumaczę im kim jesteś. Nie muszą wszystkiego wiedzieć.
Dziewczyna się zaśmiała i poszła razem ze mną do pobliskiej kawiarni.

NICOLE
Wypoczynek minął bardzo miło. Wyobrażałam sobie inaczej, ale cieszę się, że tak wyszło wszystko. Mam nadzieję, że Cass z Tommo sobie długo i poważnie porozmawiali. Mimo, że jest ode mnie starsza, jest moją siostrą to czasami zachowuje się dziecinniej niż ja. Razem z Harry'm lecieliśmy z nadzieją, że kiedy wejdziemy do domu będzie wszystko okay. I tak właśnie było. Louis z Cassie i Liam'em siedzieli w salonie na kanapie, Zayn spotyka się z Perrie,a Niall wyszedł gdzieś. Pogadaliśmy trochę z nimi i poszliśmy zanieść walizki do pokoju Harry'ego, a potem do mnie jak pojedziemy.
-Śpisz ze mną w łóżku?-zapytał chłopak, kiedy usiadłam się.
-Zobaczy się, zgoda ?-uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił dając odpowiedź, że się zgadza.
Nie to, że nie chce z nim spać, tylko jestem strasznie zmęczona i ciężko się śpi pod jedną pościelą z osobą, która rozpycha się na całe łóżko. Razem zeszliśmy na dół gdzie siedział już tylko Liam. Jak się okazało Cassie i Louis poszli do chłopaka pokoju. Nie chcę sobie wyobrażać co tam się własnie dzieje. Usiedliśmy się na kanapie i oglądaliśmy razem z Liamem. W końcu się znudziliśmy i chłopaki zaczęli grać na playstation.
-No graj z nami-zachęcali mnie.
-Pomaluję sobie paznokcie, grajcie sami-odparłam i poszłam na górę.
Jedno wielkie pytanie: `Czy ja kiedykolwiek przyniosłam tutaj lakiery i tak dalej?`. Przeszukałam wszystko i nic nie znalazłam.
-Przejdę się do domu po lakiery-powiedziałam ubierając sandały.
-Pojadę z Tobą-powiedział Harry.
-I będzie cały dom latał, lepiej zostań-zaśmiał się Liam, a Styles dał mu kuksańca w ramie na co On się zaśmiał.
-Zostań. Dam sobie radę-uśmiechnęłam się i wzięłam klucz wychodząc od nich.
Kiedy szłam sobie kawałeczek zatrzymało się czarne auto tuż przy mnie. Zdezorientowana rozejrzałam się wokół i zero żywej duszy. Przestraszyłam się. Szybko od razu zniknęła i pojawił się dobrze zbudowany łysy mężczyzna. Ściągnęłam przeciwsłoneczne okulary i zmarszczyłam brwi. Po chwili otworzyły się drzwi pasażera. Teraz to sram w gacie.


OD AUTOREK:
Tak bardzo, ale to bardzo chciałabym was przeprosić, że dawno nie dodawałyśmy rozdziału, ale ja-Anita-jakoś nie miałam weny. Dawno tak nie miałam i źle się z tym czuję. Jeszcze raz przepraszam :)-Anita x.
Jak podoba się rozdział? Co myślicie? Ciekawi co stanie się w następnym rozdziale ? Już niebawem skaaarby nasze :)
+jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach napiszcie swoje nazwy @ ♥-Marika xo
Charlotte Evans.

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 57

NICOLE
Siedliśmy razem z Harry'm przy jednym ze stolików w niewielkiej restauracji. Po chwili podszedł do nas kelner.
-Dzień Dobry, dzisiaj będę was obsługiwał-uśmiechnął się do mnie-Proszę, tutaj macie menu. A teraz może się czegoś napijecie?-patrzył na Harry'ego.
-Pani pierwsza-odparł, a kelner spojrzał na mnie.
-Um...wezmę wodę-uśmiechnęłam się.
-Dobrze, a dla Pana?
-To samo, proszę-powiedział i go zmierzył jak spojrzał na mnie.
-Za moment państwa zamówienie zostanie przyniesione, a tymczasem proszę wybrać jedzenie-uśmiechnął się, a Harry znowu go zmierzył. Kelner odszedł, a ja chłopaka kopnęłam, kiedy nadal to robił.
-Auuuć. Za co to?-zapytał zdziwiony.
-Musisz go tak mierzyć?-zaśmiałam się.
-Musi się tak na Ciebie patrzeć? On rozbierał Cię wzrokiem.
-Czy mi się wydaję czy jesteś zazdrosny?
-Ja? Ohhhh no skąd że..
-Jesteś.
-Nie jestem-powiedział i schował twarz w menu.
-Jesteś-zaśmiałam się.
-To Twoja wina. Nie musiałaś ubierać takiej sukienki.
-Sam mi ją wybrałeś-zaśmiałam się.
-Ohhh-wydał z siebie odgłos i pogrążył się w czytaniu jadłospisu.
Zrobiłam to samo i po chwili już wybrałam. Mianowicie wzięłam kaczkę z ziemniakami i surówką. Przyszedł kelner i zapytał czy już wybraliśmy.
-Um..Tak proszę numerek 17-uśmiechnęłam się do młodego pana stojącego przede mną.
-Ahhh kaczka? Dużo ludzi dzisiaj to zamawia-zaśmiał się-A dla Pana?
-W takim razie ja też wezmę-oddał chłopakowi menu.
-Miłego wieczoru-uśmiechnął się i odszedł.
Siedzieliśmy przez moment w ciszy, niezręcznej ciszy, kiedy Harry odkaszlnął i spojrzał na mnie.
-Przepraszam za moje zachowanie.
-Co proszę?-przymrużyłam oczy udając, że nie usłyszałam.
-Przepraszam za moje zachowanie-dodał nieco głośniej.
-Powiedziałeś głośniej, ale nic nie zrozumiałam-zaśmiałam się.
-Jesteś okrutna-odparł.
-Co proszę?
-Jesteś kochana-posłał mi buziaka w powietrzu.
Patrzyłam udając, że widzę gdzie leci ten buziak, kiedy podskoczyłam na krześle i go złapałam przyciągając do serca. Wzdychnęłam głośno na co Harry się zaśmiał i zrobił się czerwony. Uśmiechnęłam się do siebie
-Przynoszę Ci wstyd?-zapytałam robiąc się poważna.
-Mnie-zaśmiał się-nie odwracaj się, ale dwa stoliki za Tobą siedzą fanki i robią zdjęcia-zaśmiał się-będziesz wszędzie-zaśmiał się jeszcze bardziej.
-Ohhhh jak wy to wytrzymujecie huh?
-Nie są takie złe. Ja to lubię-poruszał znacząco brwiami.
-Ale z Ciebie dupek, nawet na kolacji musisz?
-Ale co?-cofnął się spuszczając ręce w dół i spoglądając na mnie.
-Nic, żartowałam-zaśmiałam się głośno i w tym samym momencie przyszedł kelner.
Położył nam dania przed nami i życzył smaczengo. W ciszy zaczęliśmy kosztować kaczkę i potem już jedliśmy z smakiem.Kiedy zjedliśmy postanowiliśmy iść się przejść.
***
Weszliśmy do pokoju i zauważyłam karteczkę.
-Od kogo ?
-Louis'ego.
Otworzyłam ją, w środku napisał,że wraca do Londynu,ponieważ musi naprawić to co zepsuł.
-Wiesz o co chodzi?
-Cassie.
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film.

CASSIE
Zayn i Liam poszli do swoich dziewczyn, a ja przyszłam do Niall'a,który powiedział,że mu się będzie nudzić,  więc mam do niego przyjechać. Stałam w kuchni. Niall poszedł do sklepu po truskawki, a ja miałam zrobić deser,ale nie miałam jak nie mając truskawek. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
-Niall mam nadzieję,że po drodze nie zjadłeś wszystkich truskawek-powiedziałam wychodząc z kuchni, wchodząc do korytarza.
Podniosłam głowę, a przede mną stanął Louis.Nie spodziewałam się,że on przyjedzie do Londynu.Stałam jak słup i patrzyłam na niego nie mogąc wydusić z siebie żadnego zdania.
-Hej-uśmiechnął się blado.
-Cześć-odparłam.
-Gdzie są wszyscy ?
-Zayn i Liam u swoich dziewczyn, a Niall pojechał po truskawki.
-Wiesz,że zanim on tu dojedzie ich nie będzie?
-Wiem i właśnie tego się obawiałam.
-Możemy  porozmawiać?-zapytał.
Chwilę się wahałam, ale się zgodziłam. Poszliśmy do salonu. Ja usiadłam, a Lou chodził po salonie.
-Jestem idiotą! Ja wiem, zraniłem Cię..-chciałam coś powiedzieć, ale mnie uciszył gestem ręki-wysłuchaj mnie. To co zrobiłem było wredna. I to bardzo. Zraniłem Cię już 3 razy. Te słowa, one nie miały ujrzeć światła dziennego. Nie myślałem tak, na prawdę cieszę się,że Cię poznałem. Pokochałem, ale wtedy nie wiem co mnie napadło. To tak jakby ktoś mną wtedy kierował. Nie wiedziałem co mówię. Tak zdradziłem Cię, ale to było przez Eleanor. Gdybym jej nie spotkał i nie zlał się w trupa to by się to nie zdarzyło. To wszystko moja wina. Ten cały rozpad naszego związku-przerwał na chwilę.
Po chwili znów kontynuował swój monolog. On na prawdę żałował. Nie mogłam mu przerwać bo mi zakazał. Wstałam z kanapy, chłopak dalej nawijał swoją wiązankę słów. Podeszłam do niego i pocałowałam. Zamknął się nareszcie. Objął mnie w tali i przyciągnął bliżej.
-Wybaczysz mi ?-zapytał, kiedy się oderwaliśmy od siebie.
-Tak.
Sama przemyślałam wszystko i jeżeli się kogoś kocha trzeba dawać mu szanse. Mam nadzieję,ze teraz będzie wszystko dobre.
-Znów razem! - krzyknął Nialler i podbiegł do nas żeby nas przytulić.
-Dusicie mnie-zaśmiałam się.
Postanowiliśmy razem zrobić deser. Przez co cała kuchnia była brudna, ale posprząta się później.

Od Autorek;
Mamy kolejny rozdział;)
A więc mam do omówienia kilka spraw;
1.Błędy-zdarzają się,ale ja nie jestem wstanie ich wszystkich wyłapać.
2.Zdania-ja u siebie nie wiedzę takich zdań,które są nie zrozumiałe,źle ułożone.U Anity też nie,a jak znajdę to poprawiam.
3. Kłótnie-mnie też to już męczyło,ale nie wiedziałam jak się z tego wyplątać,więc temu tyle ich było.
4. Blog staje się nudny-racja, akcja po prostu jest owijana w bawełnę,wiecznie to samo,nic innego. Sama to zauważyłam.
5. Mam nadzieję,że od teraz rozdziały wam się spodobają, nie przewiduję tylu kłótni,ale za to dużo miłości i rozdziałów jak na początku pisania tego bloga. -Marika xx
Dziękuje za szczerą opinię <3 xx
Lots of love xx

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 56.

CASSIE
Cały lot przesłuchałam wszystkie piosenki jakie miałam na komórce. Jednak i tak po godzinie się kończyły więc leciały od nowa. Siedziałam też na Twitterze i pisałam z ludźmi. W pewnym momencie zaciekawił mnie tweet Louis'a.
"Jest całym moim życiem, jedna kłótnia, kilka niechcianych słów. Znów zjebałem"
Jeżeli to tyczyło się mnie to właśnie chyba przed chwilą sobie uświadomił co zrobił. Za to ja, bez oznaczania napisałam.
"Nikt nie powinien usłyszeć słów, które ja usłyszałam od osoby, którą kocham,może kochałam. Przykre ale prawdziwe"
Od razu pełno pytać czy to się tyczy do Louis'a. Jednak ja odpisałam,że to było w książce którą czytam. I tak było po chwili zobaczyłam ten napis. Napisałam go nie wiedząc,że on tam jest. Zaśmiałam się.
Wylogowałam się z portalu i usnęłam.
***
Stałam na lotnisku i czekałam aż przyjdzie Niall'a. Po chwili ujrzałam go. Jak zawsze włosy postawione. Czarne spodnie spuszczone w kroczu do tego biała bluzką i kurtka skórzana. Uśmiechnęłam się, bo za nim widziałam Zayn'a. Niall spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy. Kiedy tylko doszedł wtuliłam się w niego.
-No już dobrze, nie płacz Cass-uspokajał mnie.
Rozpłakałam się jak małe dziecko. Albo wiedzieli , albo po prostu przypuszczali,że to przez Lou.
-Piękne dziewczyny nie płaczą.
Zaśmiałam się. Zayn to ma co powiedzieć. Po chwili siedziałam w samochodzie.
-Powiesz nam czemu wróciłaś sama ?
-Louis.
-Co ten idiota znów zrobił?! Wiedziałem,że pomysł Styles'a żeby jechać tam gdzie wy nie wypali i nie wrócisz do niego. Jak wróci zabiję go,że znów przez niego płaczesz-wybuchnął złością Niall.
Nie wiedziała,że Niall aż tak bardzo się mną przejmuje. Spojrzałam na niego,a  on na mnie.
-Przepraszam poniosło mnie, ale taka prawda. Cass ja wiem,nie powinienem się wtrącać, ale on już Cię dwa razu zranił. Myślisz,że nie zrobi tego po raz kolejny ?
-Zrobił to już po raz trzeci-szepnęłam, myślałam,że nie usłyszał , ale się myliłam.
-Zabiję go normalnie zabiję! Co ty razem zrobił? Przespał się z jakąś pierwszą lepszą dziewczyną ?
-Nie powiedział cytuję "Żałuję,że Cię poznałem, pokochałem i wszystko na raz."
Z Niall'a kipiała złość. Zayn również był zły na swojego przyjaciela,że tak postępuje wobec mnie.
-Wiesz co? Zapomnij, są u nas Danielle i Perrie poznasz je, bo jeszcze nie miałaś okazji.
-Nie widzisz jak ja wyglądam ?!
-Spokojnie, powiemy im czemu tak wyglądasz, a one to zrozumieją.
Nic nie odparłam tylko przytuliłam się do Niall'a.
Po 15 minutach byliśmy u chłopaków w domu. Przed wejściem do salonu ogarnęłam się.
Miałam na sobie leginsy, bluzkę na ramiączkach a na to brązowy sweter. Do tego trampki więc źle nie wyglądałam.
-Jesteśmy-krzyknął Zayn.
I to był błąd Liam, Danielle i Perrie wyszli z salonu i przyszli do korytarza. Liam jak mnie zobaczył od razu mnie przytulił.
-Liam, dusisz mnie wiesz o tym? A wgl twoja dziewczyna nie jest z tego zadowolona.
-Ohh przepraszam ja,, przepraszam.
-Liam spokojnie-zaśmiałam się.
-Ale widzisz rozśmieszyłem Cię.
Zaśmiałam się. Liam ma ten dar do zmiany mojego humoru.
-Cassandra- dostał w ramię- okej Cassie to jest Perrie,a to Danielle.
-Hej-podałam dziewczynom rękę,a one mi.
-Wreszcie poznałam dziewczynę Louis'a-powiedziała Perrie.
-Byłą dziewczynę Louis-podkreśliłam.
-Pezz Liam mówił przecież.
-Przepraszam ja nie chciałam.
-Jest okej. Po prostu nie chcę o nim gadać.
-To może taki wieczór na zapoznaniu się?
-Jestem na tak-powiedziałam razem z Dan i zaczęłyśmy się śmiać.
Usiadłyśmy w salonie, a chłopacy poszli po napoje i jedzenie. Po chwili siedzieli razem z nami i rozmawiali.

NICOLE

Siedziałam z Harry'm i Louis'm na kanapie w naszym apartamencie i oglądaliśmy jakiś nudnawy film. Louis nic nie chciał powiedzieć, pzrez co  nie naciskaliśmy, ale dobrze by było jakby coś pisnął. Louis stwierdził, że idzie po telefon bo zapomniał. Wyszedł a my siedzieliśmy czekając na niego i rozmawiając po tym, co mogło się między nimi znowu zepsuć.
-Harry, coś długo Go nie ma. Może mam iśc zobaczyć co z nim?
-Pójdę z Tobą-powiedział i poszliśmy.
Stanęliśmy przy drzwiach słuchając czy jest.
-Cassandra! Odbierz ten pierdolony telefon!-usłyszeliśmy i zaraz jakieś kroki.
-Spadamy, bo będzie, że go podsłuchujemy-wyrwało mi się i pobiegliśmy w stronę naszych drzwi-Właź, dalej-pognałam go. Tak nawiasem mówiąc to musiało wyglądać to komicznie. Stanęłam w drzwiach i obserwowałam czy idzie, ale nic się takiego nie stało. Powiedziałam Harry'emy, że pójdę do niego i weszłam do drzwi, bo zostały lekko uchylone.
-Lou, Lou, Lou-weszłam do jednego pokoju patrząc na chłopaka, który nerwowo trzymał telefon i próbował się dodzwonić.-Jeżeli chcesz poga..-nie dokończyłam bo się wtrącił
-Powiedziałem za dużo złych słów. Zostały one powiedziane pod wpływem nerwów, które narastają we mnie z każdym jej zignorowaniem mnie.
-Lou..
-Proszę, przymknij się na chwilę-odparł co mnie zdziwiło bo nigdy tak się do mnie nie odezwał. Jeżeli tak mówi do Cass to się nie dziwię-Przepraszam, nie chciałem-powiedział i podszedł do mnie-Słyszałaś? Przepraszam, nie wiem dlaczego tak głupio się odzywam, przepraszam-zapanowała cisza, nie wiedziałam co powiedzieć.-Na prawdę ja przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak wyszło przepra
-Jeszcze raz do mnie powiedz to głupie, nudzące już słowo a się przymkniesz, umiem porządnie zdzielić-odparłam, a On się zaśmiał i się przytulił.
-Dziękuję ja zrozumienie-odparł.
-Tak serio to wcale Cię nie zrozumiałam, ale..
-Zamknij się-zaśmiał się-ważne, ze jako tako się wygadałem-zaśmiał się znowu.
-Trzymasz się?-zapytałam a On kiwnął głową .

Od autorek;
No i mamy kolejny ;) Za błędy przepraszamy ;)
Wiem, wiem nudzi was te ciągłe kłótnie,ale spokojnie to się zmieni -Marika♥
Mamy nadzieję,że się rozdział spodoba i SKOMENTUJECIE ♥♥
Lots of love xx

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 55

*Oczami Nicole*
Stanęłam na balkonie i obserwowałam chłopaków z Cass jak śmieją się z fanami.
-Jak mogłeś to powiedzieć..-mruknęłam patrząc niżej nawet nie wiem na co..
Rozłożyłam koc na balkonie i poszłam przebrać się w strój kąpielowy. Usiadłam na kocu i zaczęłam smarować brzuch, nogi i ręce. Na twarz położyłam mały ręcznik i leżałam słuchając muzyki, którą sobie puściłam w słuchawkach.Mimo iż słuchałam najgłośniej muzyki jak tylko mogłam słyszałam myśli w mojej głowie. ''Nadal szukam tej jedynej'' Skoro tak, to dlaczego mówiłeś mi, że jest nią? Nie mogłeś powiedzieć fanom, że znalazłeś i kiedyś się o niej dowiedzą? hmm? Nie bo po co..Ja przeżyję ze świadomością, że nie jestem tą jedyną i możesz sobie zerwać ze mną od tak...co tam..
Nawet nie wiem kiedy a zasnęłam.


Chciałam się obrócić kiedy poczułam czyjeś dłonie tulące moją talię
-Już wstałaś?-usłyszałam jego zachrypniety głos.
-A nie widać?!-odparłam.
-Masz ochotę na kolację?
-Jeszcze dobrze trzynastej nie ma a Ty mi tu o kolacji?-zapytałam zerkając na zegarek na jego nadgarstku.
-O 19?
-Pogadamy o 18.30 czy się zgadzam iść na kolację o 19-odparłam wstając.
-Jak sobie chcesz skarbie-odparł patrząc na mnie.
Ughhh czy on jest ślepy? Specjalnie tak oschle do niego gadam a on nic! Przeszłam do łazienki i w lustrze dostrzegłam, że się opaliłam na brązowo. Podziwiałam chwilę opaleniznę i weszłam pod prysznic. Krople wody spadające na moje gorące od słońca ciało sprawiło, że się zrelaksowałam. Poczułam się tak błogo, tak było mi przyjemnie dopóki nie usłyszałam jak dzwoni mój telefon. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi
-Zayn dzwoni-usłyszałam od Harry'ego.
-No i? Powiedz, że biorę prysznic-odparłam i w odpowiedzi usłyszałam jedyna ''okej''.
Owinięta już w ręcznik przeszłam przez salon do jednego z pokoi i wzięłam czystą bieliznę, którą razem z całymi walizkami przyniosła mi Cass. W bieliźnie zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego kiedy ktoś, a mówiąc ktoś mam na myśli Harry położył mi ręce na biodrach sprawiając, że się wyprostowałam.
-Dlaczego jesteś zła?-zapytał zachrypniętym głosem.
-Bo nie umyłeś rąk przed śniadaniem, wiesz?-odparłam ścigając jego dłonie z mojego ciała
-A właśnie, że umyłem-zaśmiał się-A tak na poważnie to czemu? Mamy mówić sobie o wszystkim to, to róbmy-odparł a ja wtedy sobie przypomniałam naszą rozmowę na ten temat.
-Dokończ zdanie. Kocham..
-Ciebie-odparł, a ja się uśmiechnęłam.
-Lubię...
-Patrząc jak się uśmiechasz.
-Nie lubię...
-Kiedy jesteś zła.
-Jestem dla Ciebie....?
-Jesteś moją jedyną-odparł dając mi buziaka w policzek.
-Nie lubię kiedy ktoś kłamie-powiedziałam, a on spojrzał na mnie zdziwiony-nie lubię kiedy ktoś, tym bardziej Ty i w takich sprawach. Bo Jestem Albo Nie Jestem. Skoro nie jestem dla Ciebie jedyną to nie powinieneś nic takiego mówić.
-Przecież powiedziałem prawdę. Jesteś tą jedyna-odparł.
-Aha-ucięłam-a to co mówiłeś fanką? To co powiedziałeś, że..
-Powiedziałem, że nadal szukam, ponieważ nie chcę Cię stracić. Nie chcę, żeby ktoś się dowiedział o nas. Nie chcę, żeby wyzywali Cię od różnych. Nie chcę żebyś była smutna i kiedy to by się stało to Ty byłabyś zniechęcona do nich, do mnie, do nas. Z nami był by koniec a ja..-nie dokończył bo przerwałam mu przytulając go czule.
Tak. Tego mi brakowało.
-Już jest dobrze? Wierzysz mi ?
-Wzruszyłam się przez Ciebie głupku-zadałam mu lekkiego kuksańca w ramie i się zaśmiałam-Wierzę Ci. I zgadzam się-wyszczerzyłam się do niego.
-Um...zgadzasz się na...?
-Na kolację.
-Uhhhh. Kocham Cię-odparł i mnie pocałował.
Całował tak jakbyśmy się rozstawali, już nigdy się nie zobaczyli. Był taki nachalny ale zarazem namiętny i czuły. Moje dłonie powędrowały w jego włosy. Pocałunkami zjechał na szyję, całując tuż przy uchu kiedy ktoś zapukał.
Super.

CASSIE
Po tym jak zostałam zawalona pytaniami dotyczące tego co ze mną i Louis'em. Powiedziałam tylko,że na żadne pytanie nie odpowiem i wróciłam do hotelu. Louis dalej rozdawał autografy. Jednak po chwili znalazł się koło mnie.
-Powinni wiedzieć.
-Co niby? Z tego co wiem powiedziałam ,że Cię kocham, ale nie powiedziałam,że wybaczam.
-O co ty się znów wkurzasz? Raz jest dobrze , raz jest źle. Dziewczyno zdecyduj się.
-Zamknij się, bo wszyscy patrzą.
Chłopak spojrzał po wszystkich po czym zabrał mnie do swojego pokoju.
-Tu nikt nie patrzy.
-Wow sam to zauważyłeś  czy ktoś powiedział?
-Jesteś niemożliwa.
-Jak widać nie znasz mnie.
-Najwyraźniej to co powiedziałaś dzisiaj rano,że mnie kochasz to nadal byłaś pod wpływem alkoholu.
-Nie byłam.
-Jak dla mnie tak.
-Jak chcesz.
-Wiesz co?
Spojrzałam na niego, kiedy miałam już wyjść z jego pokoju i iść do Niki.
-Żałuję,że Cię poznałem, pokochałem i wszystko na raz.
To zabolało i to mocno. Nic nie powiedziała, spojrzałam na niego i wyszłam. Otarłam łzy , które spływały po moim policzku. Poszłam pod pokój Niki, wolę zapukać żeby nie było,że wejdę w czasie kiedy coś będą robić. Doprowadziłam się do ładu. Po chwili w drzwiach stał Harry.
-Hej. Ja tylko po walizkę.
-Co ty robisz?-zapytała Nicole.
-Wracam do Londynu. Miłej zabawy. I nie, nie zatrzymasz mnie. Kocham was Pa-pożegnałam się i wyszłam. Mam nadzieję,że szybko dolecę do Londynu.
Złapałam taksówkę i pojechałam na lotnisko, gdzie kupiłam bilet, lot mam dopiero za godzinę więc poszłam do kawiarenki. Napisałam sms'a Niallowi ,że jakby mógł niech mnie odbierze z lotniska.
Usłyszałam z głośników głos kobiety informująca ,że zaraz odlatuję. Zabrałam bagaż i poszłam w odpowiednie miejsce. Teraz tylko przeżyć lot.

Od Autorek;
I wracamy do punktu wyjścia! Lou i Cass znów pokłóceni ;) 
Mamy nadzieję,że wam się spodoba! Za błędy przepraszamy <3
Komentujcie,bo my wtedy wiemy, co wam się rozdział podoba czy nie !
Lots of love xx

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 54.

*oczami Cassie*
Ból ogromny ból. Otworzyłam oczy i ujrzałam Louis'a. Skąd on tu się wziął?Przecież z tego co pamiętam on wyszedł a dalej nie wiem. Wstałam z łóżka ale pożałowałam więc znów opadłam na nie. Louis się przebudził.
-Jak się czujesz?
-Głowa boli.
-Ostro wczoraj zabalowałaś-zaśmiał się.
-Zrobiłam coś głupiego?
-Nie tylko całowałaś kota, jeździłaś nago na motorze i powiedziałaś,że mnie kochasz.
-Co?! O boże!
-Żartuję , ale to ostatnie to prawda.
Spojrzałam na niego. Mówił poważniej.
-Lou jaa...
-Rozumiem, na prawdę, muszę się przyzwyczaić,że mnie nie chcesz no i ,że nadal mi nie wybaczysz. Po prostu to boli-ubrał się-że osoba , którą kocham mnie odtrąca.
Poczułam się głupio. On na serio mnie kocha a ja? A ja jestem idiotką.
-Louis!
Chłopak obrócił się i spojrzał na mnie.Jego wzrok był pusty, bez żadnych emocji.
Podbiegłam do niego i rzuciłam się mu na szyję, chłopak objął mnie i przyciągnął do siebie.
-Kocham Cię Louis -pocałowałam go.
Tak bardzo brakowała mi tych ust, tego zapachu. Go całego.
-Ale ja to wszystko muszę jeszcze przemyśleć-powiedziałam patrząc w jego oczy.
-Rozumiem ale mogę liczyć na przyjaźń?
-Zawsze.
-To dobrze bo już myślałem,że mnie całkowicie skreśliłaś z życia.
-Na początku tak ale teraz już nie.
-Osz ty!
Zaśmiałam się.
-Przyrzeknij mi,że nie będziesz już tak dużo piła okej?
-Okej-mruknęłam.
-Przyrzeknij.
-Przyrzekam!
-No a teraz idź się umyj i widzimy się na śniadaniu.
-Humorek ci się poprawił.
-To dzięki tobie.
-Awww widzimy się na śniadaniu -pocałowałam go w policzek i poszłam do łazienki.

*Oczami Nicole*
-Harry tępa pało!-wydarłam się.
-Okej, okej..-odparł i stanął przy krzakach.
-Podaj wibrator-powiedziałam do nieznajomej mi osoby, która zaraz mi podała o kolorze fioletowym-już do Ciebie idę !-wykrzyczałam i zaczęłam za nim iść w krzaki-teraz Cię wyrucham bejbe!-powiedziałam i przyłożyłam go do ziemi.
*
-Nicole!-usłyszałam-co Ci się śniło ?-zrobił duże oczy po czym wybuchł śmiechem.
-Nic mi się nie śniło..o co Ci chodzi?-zaśmiałam się wstając.
-Słońce...słyszałem właśnie-zaśmiał się-teraz Cię wyrucham bejbe!-powiedział damskim głosem.
-Spadaj-palnęłam mu przez głowę.
-A dowiem się co Ci się śniło? albo lepiej kogo chciałaś em..?
-Nie ! spadaj nic Ci nie powiem!-wydarłam się śmiejąc-poza tym daj mi buziaka-podeszłam do niego a on mnie złapał w biodrach.
-I tak mi powiesz-zaśmiał się a ja się zniżyłam i dałam mu szybkiego całusa-tylko tyle?
-Tylko tyle?-zapytałam udając jego głos kiedy usłyszałam pukanie do drzwi-idź otwórz.
-Ty idź.
-Ty idź-powiedziałam jego głosem.
Poszłam do łazienki, stanęłam przed lustrem i przypominałam sobie sen. tępa pało-dobry tekst pomyślałam i się zaśmiałam. Do łazienki wparował Harry.
-Mamy zejść na śniadanie-odparł obejmując mnie od tyłu.
-Wyjdź chcę się załatwić-odparłam.
-Nie wiem na co czekasz-zaśmiał się.
-Wiesz...ja wytrzymam, pa-powiedziałam wychodząc z łazienki i podeszłam do wczorajszych ubrań. Wyciągnęłam Louis'ego spodenki do kolan i Harry'ego bluzkę-spadam  na śniadanie skarbie-wydarłam się wychodząc. Zjechałam na dół i przy jednym ze stolików ujrzałam Louis'ego i Cassie.
-Smacznego-odparłam siadając na ostatnim wolnym krześle przy stoliku.
-Dzięki-uśmiechnęli się i jedli dalej.
Nałożyłam sobie śniadanie i zajadałam się nim aż ujrzałam Stylesa w bokserkach a w rękach miał podkoszulek. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął po czym został zaczepiony przez jakiegoś mężczyznę, przypuszczam, że tu pracuje bo miał jeden z ich ''mundurków''. Harry się skrzywił i chciał odejść, ale chłopak go szturchnął i wskazał na koszulkę. Ponownie się skrzywił i ubrał ją na gołe ciało, chwilę po tym podszedł do nas.
-Usiądziesz mi na kolana?-zapytał patrząc na mnie.
-Nie?-zaśmiałam się.
-No weź....nie ma wolnego krzesła przy stole.
-Tak mi przykro-zrobiłam usta w podkowę po czym się zaśmiałam biorąc kawałek ogórka do buzi
-Dziękuję-zły odszedł od nas.
Podszedł do innego stolika, odwrócił się do nas uśmiechnął się krzywo biorąc krzesełko i wtedy zauważyłam, że mężczyzna chciał usiąść idąc tyłem do stolika bo rozmawiał z kimś. Niestety mu to nie wyszło, ponieważ Harry wziął krzesło nie patrząc.
-Harry!-wykrzyczeliśmy równo i podbiegliśmy do mężczyzny-Wszystko okay?-zapytałam podając mężczyźnie dłoń
-Nie!-odparł wstając na nogi i się otrzepując-Myślisz, że jak jesteś nie wiadomo jaką gwiazdą to możesz sobie robić wszystko? Niby Cię nie znam, ale już wiem, że mam Cię dosyć. Jesteś najbardziej rozpieszczonym chłopcem jakiego znam!-krzyczał nadal swoje morały bla..bla Stałam obok i śmiałam się pod nosem kiedy przyszedł pracownik
-Proszę wyjść na zewnątrz, nie tolerujemy tutaj takiego zachowania
-Ja pójdę On niech zostanie..Ja się go boję-zaśmiał się Harry i wyszedł kiwając, że mamy pójść za nim
-Przepraszam za jego zachowanie bla..bla-zaczął przepraszać Louis a ja poszłam za Harry'm
Wyszłam przed hotel i zobaczyłam go z grupką dziewczyn. Poczułam się dziwnie, choć wiem, że to są fanki. Fanki, które chciałyby poślubić kogoś takiego jak On, czy któryś z One Direction..Stałam obok i przyglądałam się im. Dziewczyny pytały go o wszystko, dosłownie. Harry starał się odpowiadać, kiedy gwizdnął. Zrobiła się cisza.
-Dziewczyny. Staram się odpowiadać na każde pytanie, ale nie kiedy pytacie równocześnie. Pojedyńczo proszę-uśmiechnął się i po chwili jedna dziewczyna-około 9 lat podniosła rękę. Zaśmiał się i wskazał na nią
-Czy kiedykolwiek okłamałeś fanów?-zapytała z notesem w ręku
-Wiesz..kłamie kiedy na prawdę jest potrzeba-nie zawsze mówi się prawdę. Ale fanów jeszcze nigdy-uśmiechnął się a ja spuściłam głowę
-Znalazłeś już tą jedyną, czy umawiasz się z każdą?-zapytała mierząc go od góry do dołu
-Nadal szukam tej jedynej-usłyszałam to i odwróciłam się patrząc w niebo
Jak mógł to powiedzieć? Przecież mówił mi, że to ja jestem jego jedyna..., że to ja zawróciłam mu w głowie..Czy kłamał?
Obok mnie przeszła kolejna grupka dziewczyn, które krzyczał jego imię, robiły zdjęcia i piszczały..
Kiwnęłam Harry'emu, że idę do pokoju, tylko się spojrzał i wrócił do rozmawiania z fankami. Powiedziałam Louis'emu, że Harry rozmawia z fankami to razem z Cass wyszli do nich.

Od Autorek;
Tada! Mamy kolejny ;D
Za błędy przepraszamy <3
Liczymy na komentarze :)
Lots of love <3 

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 53

NICOLE
Weszliśmy do środka i rozejrzałam się po pomieszczeniu, które wyglądało tak samo jak moje i mojej siostry.
-To co robimy tej nocy?-zapytał zawiadacko.
-Śpimy! yaaay-wzięłam wyżej swoje kciuki.
-Nie chcesz się ze mną koch..
-Nie zboczuchu.-szybko odpowiedziałam zanim dokończył pytanie.
-Foch.
-Groch.
-Nie bo kukurydza-zaśmiał się, a ja razem z nim.
Z powodu późnej pory uszykowaliśmy się do spania. Jako że nie wzięłam piżamy ubrałam stylową bluzkę Stylesa.T-shirt sięgał mi do połowy ud na co ten mnie zmierzył od góry do dołu. Miałam spać z nim na wypadek jakby Louis wrócił. W co tak na prawdę wątpię. Cass go kocha i szybko mu przebaczy. Nie wierzę, że nie. Znam ją wystarczająco.
-O czym myślisz?-te słowa wyrwały mnie z rozmyśleń.
-O Cass i Lou.
-Pogodzą się-skwitował a ja na niego spojrzałam.
-Skąd ta pewność?
-Zgaduję?
-Och..myślałam, że coś mi powiesz-zaśmiałam się.
Leżeliśmy w łóżku rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nawet nie wiem dlaczego to wszystko się zmieniło. Dlaczego powiedziałam mu, że nasz związek jest aktualny? Nie jestem do końca przekonana co do nas. Niby coś mnie do niego ciągnie i w ogóle, ale boje się, że będzie ograniczał mój kontakt między innymi z Benym. Mimo iż potwierdził mi, że tak nie będzie bo mi ufa, mam obawy.
-Kocham Cię-mruknął całując moją szyję i znowu przeywając moje myślenie.
-Wiem-odpowiedziałam mu biorąc jego dłoń do moich ust.
Składałam na niej pojedyncze całusy, które mu się podobały. Co chwila ukazywał się szereg białych ząbków i dołeczki w policzkach. Zawsze kiedy widzę ten jego uśmiech i dołeczki od razu na mojej twarzy gości uśmiech, szeroki uśmiech. Powrócił do składania na mojej szyji całusy
-Masz piękne usta.-powiedział nie odrywając swoich ust przylegających do mojej skóry na szyi.
-Skąd wiesz skoro nie patrzysz?
-Już się napatrzyłem, ale mogę robić to cały czas. Teraz Ty.
-Co?
-Powiedz mi coś miłego
-Hm..masz..masz, cholera. Nad czym ja się zastanawiam, jesteś bezczelnym, przystojnym i troskliwym chłopakiem o zielonych tęczówkach, w których gdy w nie patrzę mam motylki w brzuchu-odparłam a ten zaśmiał się i robił to co na chwilę przerwał.
Muskał delikatnie wrażliwą skórę i lekko przygryzał dzięki czemu przez ciało przeleciał dreszczyk. Zadowolony z takiej reakcji zrobił to jeszcze raz a ja nie wiedząc czemu, bo podobało mi się, odciągnęłam jego głowę od szyi.
-Jutro lecimy, wy też?-zapytałam patrząc wprost w jego oczy.
Kiwnął twierdząco głową i gwałtownie mnie objął w pasie przez co leżałam do niego przodem. Przybliżył się lekko do mnie i musnął moje wargi.
-Kiedy mnie pokochasz?-usłyszałam i nie wiedziałam co powiedzieć. Nie umiem stwierdzić czy go kocham, czy też nie. Przechodzi mnie przyjemne uczucie zawsze kiedy go widzę.
-Odpowiedz-zażądał i cmoknął mnie w nos.
-H..Harry, j..ja nie wiem co powiedzieć-powiedziłam szeptem.
-Po prostu odpowiedz.
-Kiedy ja nie wiem. Nie wiem czy Cię kocham teraz czy też nie. J...ja nie umiem tego wyczuć-odparłam nie patrząc mu w oczy. Nie potrafiłabym.
-Kochaj mnie-odparł  i po chwili usiadł tak, że moja talia była między jego udami a On podtrzymywał się na łokciach-kochaj mnie dzisiaj, jutro i pojutrze. Kochaj mnie zawsze, wszędzie i nie ważne o jakiej porze, tylko mnie kochaj..proszę-ostatnie słowo wypowiedział ledwo słyszalnie a jednak usłyszałam. Mocno się w niego wtuliłam, co odwzajemnił. Zrobiło mi się go szkoda, ale chyba nie chciałby usłyszeć kłamstwa. Nie do końca kłamstwa, ale nie do końca prawdę.-ok. nie nalegam. Nie chcę usłyszeć kłamstwa. Chcę usłyszeć prawdę z Twoich pięknych pełnych, malinowych ust-uśmiechnął się przejeżdżając kciukiem o moich wargach.
-Dobranoc Harry-powiedziałam ponownie się do niego tuląc
-Słodkich snów, skarbie-musnęłam jeszcze jego usta i odwróciłam się do niego leżąc na lewym boku a on mnie objął swoją długą ręką.

*oczami Cassie*
Lou wyszedł nie wiem gdzie ale wyszedł. Czy dobrze nie wiem. Niki najwyraźniej pogodziła się z Harry'm.
Ta to ma szczęście.Siedziałam w pokoju nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zauważyłam butelkę "Jack'a Daniels'a" dobrze,że to wgl tu jest. Podeszłam i wyjęłam z szafki. Odkręciłam i nalałam do szklanki.
-Na zdrowie Cassie-powiedziałam do siebie.
Początek boże co to jest ale z każdym łykiem alkohol przechodził szybciej i bez żadnych problemów.
Po prostu rozchodził się po moim ciele. A ja czułam się wspaniale.
Zero wspomnień, problemów. Tylko ja i alkohol. Przypomniałam sobie,że ostatnio kupiłam papierosy.
Podeszłam do torebki i wyjęłam paczkę. Wzięłam jednego do ust, znalazłam zapalniczkę i zapaliłam papierosa. Pierwszy wdech dymu rozchodził się po moich płucach. Zaśmiałam się.
Usiadłam znów pod komodą i biorąc łyk alkoholu znów się zaciągnęłam.
To będzie długa szalona noc. Zaśmiałam się.

*oczami Louis'a*
Chodziłem po terenie hotelu nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. Cassie mi nie wybaczyła.Próbowałem wszystkiego, a tu nic. Nie wiem czy dam radę tak dalej. Nie wiem czy dam radę tak dalej funkcjonować.
Gdyby tylko powiedziała,żebyśmy zostali przyjaciółmi byłby to znak ,że może być z tego coś więcej.
Usłyszałem piękny śpiew, na prawdę. Po chwili jak ktoś krzyczy i śmiech. Znam ten śmiech i to za dobrze.
Ruszyłem w kierunku dźwięku. Po chwili zauważyłem Cassie. Chodziła po krawężniku, w jednej ręce trzymała butelkę alkoholu, a w drugiej buty.
-Cassie..
-Louis! Louis oj mój kochany Louis...
Jest pijana i to bardzo.
-Chodź do pokoju okej?
-Nie! Chcę popływać.
-Serio? Cassie popływamy jutro.
-Chcę popływać z tobą-podeszła do mnie odpinając guziku od koszuli-nago-szepnęła mi na ucho.
Złapałem ją za ręce .
-Cassie jesteś pijana, chodź do pokoju.
-Alee..
-Jutro popływamy okej?
Kiwnęłam głową i zabrała swoje buty. Po drodze to ja je niosłem bo jej wypadły. Idąc piła alkohol który potem jej zabrałem. Po 30 minutach doszliśmy do pokoju. Ta droga była długa. Normalnie pokonalibyśmy ją w 5 minut, a nie 30 minut. Cassie weszła do pokoju i zaczęła się rozbierać.
-Cassie łazienka.
-Myślałam,że nadal mnie chcesz.
-Jesteś pijana, proszę cię.
Dziewczyna coś powiedziała i poszła do łazienki.Usłyszałem huk , szybko pobiegłem do łazienki.
Cassie leżała na ziemi i się śmiała? Tak śmiała się jak głupia. Pomogłem jej się ubrać i zaprowadziłem do sypialni. Ułożyłem na łóżku i pocałowałem w czółko.
-Louis?
-Tak?
-Śpij dzisiaj ze mną-powiedziała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
-Jasne-powiedziałem i poszedłem do niej.
Zrobiła miejsce na łóżku. Położyłem się, a dziewczyna się we mnie wtuliła.
-Dobranoc Lou.
-Dobranoc Cass.
-Lou! Nie usypiaj jeszcze!-krzyknęła.
-Nie idę spać , poczekam aż ty uśniesz.
-Kocham Cię-powiedziała.
Zamurowało mnie, wszyscy mówią,że pijany mówi prawdę no ale zobaczymy.
Dziewczyna już usnęła i ja również odpłynąłem.

Od Autorek;
Mamy kolejny rozdział:)
Mamy nadzieję,że wam się spodoba i skomentujecie <3
Za błędy przepraszamy ♥♥
Lots of love xx 

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 52.

CASSIE
Tym kimś był...
Oczywiście Louis.
-Co ty tu robisz?
-Fanki.
-I musiałeś tu przyjść?
-A gdzie miałem?
-Y no nie wiem, na zaplecze czy coś.
Zaśmiał się.
-Ładnie Ci w tej sukience-powiedział.
-Dzięki-poczułam jak moje policzki robią się cieplejsze.
-I ślicznie się rumienisz-dodał z większym bananem.
No to teraz to jestem burak. Zaśmiałam się.
-Okej obróć się muszę się przebrać.
-Widziałem Cię już w stroju.
-Och zamknij się i obróć się.
-Okej.
Spojrzałam czy się obrócił i  po chwili nie miałam na sobie sukienki.
Poczułam dłonie Louis'a na moich biodrach, a jego usta na mojej szyi.
-Louis...
Chłopak coś powiedział i zwinnym ruchem mnie obrócił do siebie, całując w usta.
Z ust, składając pocałunki na mojej szczęce, a potem zjeżdżając znów na szyję zaczął ją ssać i lekko przegryzać.
-Louis! Będę miała malinkę-odparłam.
-Nie będziesz-szepnął.
Przyparł mnie do ściany przymierzalni dalej całując. Jego ręce zjechały na moje majtki , które powoli były ściągane.
-Nie-powiedziałam stanowczo i zatrzymałam jego ręce.
Chłopak na mnie spojrzał. Był zaskoczony, myślał,że dam się ponieść i oddam mu się.
-Lepiej będzie jak wyjdziesz-wypchnęłam go w przymierzalni.
Szybko się ubrałam. Spojrzałam w lustro, rozmazał mi się makijaż, w końcu kilka łez się polało.
Szybko je otarłam, spojrzałam czy wyglądam chociaż trochę normalnie. Zabrałam sukienkę i poszłam do kasy po drodze przymierzyłam kilka par butów aż w końcu znalazłam te , które szukałam. Po udanych zakupach poszłam do Niki, Hazzy i Lou , który siedzieli na ławce przed sklepem.

*Oczami Nicole*
-No w końcu ! Co masz?-zapytałam mojej siostry, kiedy usiadła obok nas.
-Mam to i to-pokazała sukienkę i buty.
-Zakupy udane?-zapytał Harry, a ona go zmierzyła.
-Cass-zaczęłam się śmiać-kto zrobił Ci malinkę? -i znowu się śmiałam, a ona spaliła buraka i spojrzała na Louis'ego
-Idziemy na lody. Teraz-powiedziała wstając. Była wkurzona, bardzo, ale tak, ze śmiech mnie nie opuszczał.
Jak rozkazała tak poszliśmy, kupiliśmy po lodzie i szliśmy do hotelu. Po drodze cały czas się śmiałam, nie mogłam się powstrzymać, ale z drugiej strony byłam przerażona, że Cass tak szybko mu wybaczyła. On ją zdradził, zerwanie, łóżko(?) no bo jak mam to nazwać? Ale przecież nie mieli kiedy...rano też tego nie miała. On jej wparował do przymierzalni. Na bank. Jestem tego pewna!
-Ja idę się przejść, zaraz wrócę-powiedział Styles, kiedy byliśmy przed hotelem
-Styles! Mogę iść z Tobą?-zapytałam zatrzymując Cass.
Kiwnął twierdząco głową i dałam Cassie zakupy. Przeszliśmy tak, ze szliśmy na piasku plaży, na boso i woda lekko dotykała naszych stóp
-Stań na chwilę-rozkazałam mu, a On stanął-mam coś dla Ciebie.
-Na prawdę? Co to takiego?-zaczął fangirlować.
-Uspokój się-odparłam i się śmiałam. Po chwili spoważniałam-mam dla Ciebie bransoletkę-odparłam i zaczęłam jej szukać.
-Ale z jakiej okazji?-spoważniał razem ze mną.
-Ty mi coś dałeś to ja Tobie też chciałabym coś dać.
-Ja ją Tobie dałem, żebyś pamiętała o mnie.
-Jak mam zapomnieć jak cały czas ze mną jesteś głupolu?-zaśmiałam się-Daj rękę.
-Pokaż jaką.
-Niespodzianka-odparłam on się odwrócił zostawiając mi swój nadgarstek i zapięłam mu ją-i jak?
Zapytałam a On spojrzał na bransoletkę i zaraz na mnie.
-To jest damska, nie?-zapytał a ja kiwnęłam głową na ''tak'' -dzięki-skołowany mnie przytulił.
-Nie podoba Ci się?
-Podoba, ale..
-Ale?
-Ja swoją Ci dałem nie jako przyjaciółce lecz coś więcej. A Ty mi dałaś bo ja Tobie dałem.
-A-a-a-zacięłam się-Nie. Nie dałam Ci bo Ty mi dałeś tylko..Patrz-odparłam i pokazałam mu taką samą bransoletkę jak mu dałam-Jakby któreś z nas zraniło kogoś, w sensie mnie albo Ciebie to wtedy możesz a nawet to będzie najlepszy sposób na pokazanie drugiej osobie czy zraniłeś, możesz wyrzucić. I wtedy kiedy będę widziała albo Ty, że się zraniliśmy to...no rozumiesz?
-Ja Ciebie zranię, nawet nie świadomie to Ty wyrzucisz jeden kluczyk tak? i tak po kolei?  jak zostanie tylko ptaszek?
-To będziemy wiedzieli, ze nie jesteśmy sobie pisani.
-Czyli, że nasz związek aktualny?-jego oczy się zaświeciły mimo późnej pory.
-Znaczy się...-poruszałam tułowiem w boki-no tak. Ale jeżeli mamy być znowu razem to musisz mi ufać.
-Czyli, ze jesteśmy razem!?-zapytał a ja kiwnęłam twierdząco głową-dziękuję, dziękuję-wydzierał się i mnie przytulił tak, że nogami nie dotykałam piasku.
-Harry wszędzie mogą być robione nam zdjęcia-odparłam chłopak coś mruknął i delikatnie pocałował w szyję. Odstawił mnie i spojrzał w oczy.
-Dziękuję-uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów.
Następnie poszliśmy do hotelu, w którym zastaliśmy ochroniarza, który był wściekły. Przynajmniej na takiego wyglądał. Weszłam do pokoju a Harry rozmawiał z mężczyzną. W pomieszczeniu zastałam Louis'ego i Cassie. On trzymał ją za dłonie a Ona nie patrzyła mu w twarz. Cichaczem wyszłam z pokoju tym samym zostawiając ich samych. Spojrzałam na Harry'ego, który spojrzał na mnie swoimi ciemno zielonymi tęczówkami i się uśmiechnął
-Nie przeszkadzajmy im-odparłam a On zaproponował pójść do ich apartamentu.

Od Autorek;
No i mamy 52 rozdział;)
Wow jak to szybko minęło;3
Liczymy na komentarze, za błędy przepraszamy ♥♥

środa, 22 maja 2013

Rozdział 51

*Oczami Nicole*
Chłopaki prowadzili nas do każdego sklepu. Razem z Louis'm się śmialiśmy z wszystkiego co nam wpadło w oczy. Świetnie, tylko zastanawia mnie, dlaczego Cass w ogóle się nie odzywa do Harry'ego i Louis'ego. Powiedziała, że jest zła.., tyle wiem. Zresztą wiem, że udaje, bo jakby była naprawdę zła na nich to nie śmiała by się jak głupia do sera, kiedy tylko stoją nad nią i mówią, żeby się śmiała do nich, odzywała i doradzała im co mają sobie kupić. Nie mogłam ze śmiechu. Dziwi mnie fakt, że Louis-skoro tak dobrze ją zna-się nie spostrzegł, że ona udaje. Ciekawe, ale zostawię to dla siebie. Weszliśmy do następnego sklepu, w którym Louis'emu coś się spodobało.
-Ej patrzcie-mówi Styles i zaczyna się śmiać, podchodziumy do niego i widzimy skarpetki z sandałami.
-Pewnie polak-skwitowałam, a Cass przytaknęła.
Harry nadal stał i się śmiał razem z Louis'm, który zaraz doszedł, a ja oglądałam w sklepie obok sukienki.
-W tym kolorze Ci będzie ładnie-usłyszałam, obróciłam się i zobaczyłam Stylesa, który trzymał niebieską sukienkę.
-Dzięki, zdecydowanie mój kolor-powiedziałam i wzięłam rzecz od chłopka-przytrzymaj mi torebkę pójdę przymierzyć-powiedziałam i zaraz poszłam przymierzyć.
Ubrałam się i wyszłam z przymierzalni na co Harry się uśmiechnął
-A mówiłem, że ładnie-powiedział dumnie.
-Tak czy siak mi we wszystkim ładnie-zaśmiałam się.
-Hahahaha niezły żart.
-Sugerujesz mi, że nie?-zrobiłam usta w podkowę.
-Ależ skąd, źle usłyszałaś-powiedział i palcami moje usta ustawił w uśmiechu-tak lepiej-zaśmiał się.
Przebrałam się z powrotem i wyszłam podchodząc do kasy kupić rzecz. Kupiłam i zobaczyłam świetne bransoletki. Niby zwyczajne, ale od razu pomyślałam, że skoro Harry mi dał swoją ja mu także. Zakupiłam jeszcze bransoletkę i spojrzałam na Harry'ego, który stał na zewnątrz i gadał z Louis'm patrząc na Cassie, która oglądała spodenki. Chwyciłam bnransoletkę tak żeby jej nie widzieli i podeszłam do nich
-To co teraz? może lody?-zapytał Harry.
-Niki. My weźmiemy sobie shake'i co?-zpaytała Cass robiąc na złość chłopakom.
-Ehem-odparłam i poszliśmy.

*oczami Cassie*
Idioci ! Louis co chwilę na mnie patrzył, albo wie albo na serio jest tępy. Zaśmiałam się , kiedy Styles wpadł na słup. Nie mogłam ze śmiechu, a brzuch bolał mnie ,że usiadłam na środku chodnika z czego i oni się śmiali. Niki od razu podeszłam do Harry'ego żeby spojrzeć czy nie jest mu coś poważnego, a mnie podniósł Louis.
-Nie rób scen-zaśmiał się-ludzie patrzą.
-I? -dalej się śmiała , ale po chwili się ogarnęłam bo mina Louis'a i Hazzy nie była za fajna.
-Okej no będę grzeczna.
-To dobrze-powiedział Harry, oni poszli przodem, a ja z tyłu.
Jakoś mi się nie śpieszyło, co chwilę oglądałam jakieś wystawy, stawałam oglądałam i szłam dalej.
Przeszłam jakieś 15 sklepów aż zatrzymałam się i zauważyłam śliczną sukienkę , prosta, z sercem na plecach. Była brązowa albo czarna, mniejsza o kolor , spodobała mi się, więc weszłam do sklepu.
Wysoka blondynka podeszła do mnie.
-Na idealne randki zawsze najlepsza.
Zaśmiałam się.
-Jakbym miała z kim jeszcze na nią iść.
-Myślę,że tamten chłopak na pewno by chciał iść z tobą na randkę.
-Jaki chłopak?
-Obróć się-zrobiłam jak kazałam, a przy szybkie stał Lou z uśmiechem i kiwał do mnie.
Czasami się zastanawiam, czy on jest na serio głupi czy udaje.
Dziewczyna podała mi sukienkę z odpowiednim rozmiarem, a ja poszłam do przymierzalni.
Po chwili już w niej byłam, na prawdę mi się spodobała. Tylko cholera przydałyby mi się nowe szpilki.
Chwilę się zastanowiłam i postanowiłam,że jak kupię tą sukienkę to pójdę kupić do niej buty.
Chciałam już ściągać sukienkę, kiedy ktoś wparował do mojej przymierzalni.
Tym kimś był....
_____________________________________
Joł Ludziska!
No i teraz kto wparował Cass do przymierzali?
Odpowiedź zostawiać w komentarzu!
Liczmy na wasze komentarze <3
To daje nam wiele motywacji no i radość  z pisania:D
Za błędy przepraszamy !
Lots of love xx

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 50.

 *oczami Cassie*
Głupie słońce, spojrzałam na zegarek 07.00. Pięknie dzięki za obudzenie mnie tak wcześnie.
Wstałam z łóżka i poszłam do Niki, ta słodko spała z Harry'm.
Nie przeszkadzając, poszłam do pokoju, przebrałam się w strój i poszłam na basem, a co mi tam.
-Cassie-ktoś mnie zawołał, obróciłam się i ujrzałam małą dziewczynkę.
Na oko mogła mieć 6 lat. Przykucnęłam, dziewczynka podbiegła do mnie i mnie przytuliła. Okej to dziwne, ale spoko. Dała mi jakąś kopertę, a potem pobiegła do swojego taty chyba.
Uśmiechnęłam się i ruszyłam dalej.
Ktoś złapała mnie od tyłu, obróciłam się był to Tomek.
-Nie ładnie tak paradować w stroju kąpielowym-uśmiechnął się.
-I kto to mówi?Ty jesteś w bokserkach-dodałam.
-Bo ja idę nad basen.
-Ja też.
-To idziemy razem.
-Jasne.
-Co to?
-Jakiś list, ale nie wiem od kogo.
-Otwórz i sprawdź.
-Jakiś ty ciekawski.
-Zawsze
Zaczęliśmy się śmiać. Razem zeszliśmy na dół i poszliśmy na leżaki.Ja się położyłam na nich, a Tomek poszedł do wody.
-Nowy chłopak?-zapytał Styles.
-Przed chwilą spałeś z Niki już nie śpisz?
-Nie, nie ładnie to nas podglądać.
-Nie spaliście?
-Nie. Nie chciało nam się wstawać, więc leżeliśmy.
-Aha, nie no spoko.
-Od kogo to ?-zapytał biorą list.
-Nie wiem, zaraz sprawdzę.
-Wyręczę cię-zaproponował.
-Nie!-krzyknęłam.
Chłopak wstał i zaczął go rozdzierać, próbowałam mu zabrać, ale nie dałam rady.
-Okej oddam ci go, ale powiesz co w nie jest.
-Prędzej ci te loczki wyprostuję niż ci powiem co w nim jest.
-To nie dostaniesz go.
Po chwili Lou już miał list.
-Proszę-podał mi list-to ode mnie-szepnął i stanął koło Harry'ego.
-No otwieraj go chcę wiedzieć co tam jest napisane piękna.
Louis spojrzał na niego morderczym wzrokiem, a potem popchnął go do wody.
-Należało mu się-powiedział i uśmiechnął się.
-Bardzo.
-Dzięki Lou na serio.
-Widzisz, przynajmniej nie musiałam ci ich prostować.
-Oberwiesz Cassie-chłopak wyszedł z wody i zaczął iść w moim kierunku.
Nie wiedząc co mam zrobić, schowałam się za Louis'em.
-On ci nie pomoże-powiedział Harry i się uśmiechnął.
Po chwili Lou już trzymał mnie od tyłu.
-Lou ty przeciwko mnie?
-Tak.
Pięknie, teraz nie wiadomo co ze mną zrobią!
Oczywiście fanki już zdjęcia robiły, cholera znów będę na okładce! Po chwili byłam w wodzie, kiedy się wynurzyłam widziałam tylko roześmianych chłopaków. I Louis'a trzymającego mój list.
Wyszłam zabrałam list i położyłam się na leżaku mam focha na nich jak nigdy.
-Jesteś zła?-zapytał Lou.
Nie odpowiedziałam.
-Jest-powiedział Harry.
Chciało mi się śmiać , że ich tak łatwo wkręcić ale co tam trochę poudaję.

*Oczami Nicole

Wczoraj z Harry'm zasnęliśmy jak przyjaciele obok siebie. Rano obudziłam się na podłodze, nie wiem jakim cudem, ale się obudziłam. Spojrzałam na chłopaka, który spał w moim łóżku i rzuciłam go butem, jego butem. Momentalnie się obudził i się uśmiechnął. Kazał mi przyjść obok niego, ale nie chciało mi się, więc chłopak schylił się nade mną i podniósł mnie tak, że wylądował na boku mnie obejmując. Nic mi się nie chciało. Do pokoju weszła Cass, ale zaraz wyszła z niego. Chłopak powiedział, że będzie szedł. Wyszedł, a ja wybrałam to i skierowałam się do łazienki, w której
wzięłam prysznic i posmarowałam się balsamem. Ubrałam bieliznę, zrobiłam delikatny make-up i ubrałam się w wybrane wcześniej rzeczy. Przeglądnęłam się kilka razy w lustrze i biorąc torebkę wyszłam.
-Cass. Ja idę na zakupy-odparłam stojąc nad nią, a ta się wystraszyła, a ja zaczęłam się śmiać.
-Czekaj pójdę z Tobą-powiedziała się uspakajając
-A możemy iść z wami?-zapytał Harry.
-A możemy iść z wami?-powtórzyła Cass i zrobiła obojętną minę. Kiwnęłam głową i poszli się przebrać, a ja stałam pod hotelem.
-Hej Niki-usłyszałam i się obróciłam-chcę pogadać.
-Hej, no mów-uśmiechnęłam się widząc Mateusza.
-Na początek chciałbym Cię przeprosić za...
-Skończ-przerwałam mu-nie chcę tego słyszeć. Niech chłopak się cieszy, że nie podałam go nigdzie. A uwierz mi namawiali mnie.
-Przepraszam za niego.
-Nie przepraszaj za niego.
-Ale chyba nie straciłem w Twoich oczach?-zapytał ślicznie się uśmiechając.
-Nie-zaśmiałam się-Ty? Skąd taki pomysł?-poczochrałam go i usłyszałam jak dzwoni mi telefon, przeprosiłam chłopaka i odebrałam, dzwonił Zayn. Pytał co u nas, czy jesteśmy złe, że chłopaki przyjechali za nami i ogólnie. Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami, oczywiście nie mówiąc mu o wczorajszej akcji, dzięki której chłopcy na nowo zyskali dużo w moich oczach. Pogadałam z nim i się rozłączyłam. Mati nadal na mnie czekał
-Przepraszam, przyjaciel dzwonił i się denerwował, bo nie rozmawiałam z nim wieczorem-powiedziałam stając obok niego.
-Nic się nie stało-uśmiechnął się-Ładnie wyglądasz-odparł i się zaczerwienił.
-Dzięki-uśmiechnęłam się.
-Masz może ochotę na sok?
-Przepraszam, ale właśnie wychodzę na miasto z przyjaciółmi, przepraszam.
-Spoko, luzik-speszył się-spadam. Cześć-odparł i poszedł żegnając się ze mną.
Po chwili na dole zjawiła się trójca święta.
__________________________________
No i mamy kolejny rozdział <3
Mamy nadzieję,że się spodoba ;3
Liczmy na WASZE KOMENTARZE
Lots of love xx
Marika i Anita

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 49

*Oczami Nicole*
Chłopaki zaprosili nas do klubu potańczyć. Ja od razu się zgodziłam, ale Cass znowu wydziwiała. Była przybita jak gwóźdź do deski. Próbowałam ją jakoś ogarnąć, żeby się zgodziła, ale nic z tych rzeczy. Chciałam zostać z nią, ale dziewczyna się uparła i powiedziała, że mam iść się bawić, a ona zostanie w hotelu.  Nie zgadzałam się na początku, no bo jak sobie coś głupiego zrobi? Dużo słychać, i dużo czytałam o tym, że dziewczyny robią głupstwa z byle czego. Dla mnie to było obojętne, w sensie, czy On z nią jest czy nie. Wolałabym nie, bo już dwa razy ją zranił..W końcu jakoś dałam się namówić i chłopakom i Cassie, która nalegała bym poszła.
Wybrałam tą sukienkę z butami i poszłam pod prysznic. Kiedy wyszłam nałożyłam make-up, wysuszyłam włosy i ułożyłam je w ''szalonego koka'' i ubrałam się w wybrane rzeczy. Przeglądnęłam się kilka razy, zrobiłam zdjęcie i wstawiłam na tt z dopiskiem, że czas na imprezę i nazwa klubu. Cassie cały czas mi się przyglądała. Widziałam w jej oczach smutek, ale czym on był spowodowany? Tym, że On tu jest? A może, że tak mu powiedziała? Czy też dlatego, że nie są ze sobą, On ją zdradził? Tak...jest tylko jedna odpowiedź na wszytstkie pytania. TAK. To wszystko się zgadza. Zapięłam na nadgarstku jeszcze Harry'ego bransoletkę. Wzięłam torebkę, pożegnałam się z Cassie i zeszłam na dół czekając na chłopców bo mają po mnie przyjechać.
-Mati do tyłu-powiedział Seba.
-Ja mogę z tyłu usiąść.
-Ty jesteś damą, damy nie powinny siadać z tyłu. No dalej, zrób miejsce damie-odparł a ja pomału zaczynam żałować, że jadę.
Przejechaliśmy kawałek i weszliśmy do klubu.Uwielbiam ten stan, gdzie mogę robić co mi się podoba. Nikt nie nadzoruje mojego zachowania, nic z tych rzeczy. Mimo to nie chcę pić, źle mi jest po tym. Chłopaki tanecznymi ruchami przeszli do baru i wypili z dwie kolejki, przy czym ja piłam sok.
-Zatańczysz?-zapytał Seba, a ja skinęłam twierdząco głową i ruszyliśmy na parkiet.
Chłopak, nie całe 18 lat, szarmancki, przystojny, potrafi tańczyć-ideał, ale nie dla mnie. Typ nie w moim typie. Imponował swoim zachowaniem, no nie mogę powiedzieć nie kiedy otwiera mi drzwi, przynosi sok, dotrzymuje towarzystwa, i tym podobne. Tańczyłam z nimi cały czas. Tak z nimi, dołączył Tomasz i Mateusz, którzy jeszcze lepiej wywijali na parkiecie. W między czasie zadzwoniła Cass i pytała jak nazywa się klub, powiedziałam jej,a ona odparła, że przyjedzie do nas. Ucieszyłam się. Przynajmniej nie będzie siedziała w hotelu.
-Cass!-wydarłam się widząc ją ubraną w bardzo piękną sukienkę, pewnie wypożyczyła ją z mojej
walizki..no ale co tam. Przywitaliśmy się z nią i poszła z Tomaszem napić się drinka jakiegoś. Ja zostałam na parkiecie i razem z chłopakami po dłuższym tańczeniu zaczęliśmy się o siebie ocierać. Zachciało mi się siusiu też, dlatego przeprosiłam chłopców i poszłam się załatwić. Kiedy wychodziłam z jednej z kabin napadł na mnie Sebastian i zaczął obmacywać mnie. Zaczęłam się wydzierać do niego, że ma przestać, ale on nie przestawał. Z tego wszystkiego przewróciłam się i upadłam na kibel, schylił się do mnie i znowu to samo. Nie wiedziałam, dlaczego to robi. Do kabiny wleciał rozwścieczony Harry z Louis'm. Odciągnęli ode mnie chłopaka, a ja cała zapłakana się w nich wtuliłam. Louis mnie przeprosił i poszedł, a po chwili wrócił z zaniepokojoną Cassie, która od razu się do mnie przytuliła i przepraszała. Choć wcale nie wiedziałam za co
-Przepraszam, powinnam z Tobą tu być, przepraszam-powtarzała a kiedy przestałam się trząść, spojrzałam na chłopców.
-Dziękuję wam, gdyby nie wy nie wiadomo co by mi zrobił. Dziękuję-odparłam stojąc z Cassie, która najwyraźniej była z nich dumna. Chłopcy machnęli na to rękoma i przytulili nas, a dokładnie to Louis rzucił się na Cass, która również go przytuliła, a Harry stał i patrzył na mnie i na nich, nie wiedział co zrobić. Rozłożyłam delikatnie ramiona, a on podszedł i mnie przytulił. Rozumiecie?! Uratował mnie od gwałtu i teraz mnie przytula. Znowu to robi. W brzuchu mam motylki i w głowie bardzo mu dziękuję.
-Odwieziemy was-odparł Lou i wziął pod rękę Cass, która na początku nie wiedziała co zrobić. W końcu uległa i poszła, a ja z Harry'm odsunęliśmy się od siebie i szliśmy za nimi. Wypożyczonym z hotelu samochodem pojechaliśmy i zatrzymaliśmy się u nas w apartamencie.

*oczami Cassie*
Louis i Harry zabrali nas do naszego pokoju. Oczywiście uparli się,że zostaną i przypilnują,żeby oni nie weszli. Sebastian wydawał się fajnym chłopakiem, a tak na prawdę jedno mu w głowie. Harry poszedł z Nicole do jej pokoju, a Lou ze mną pod pretekstem,że mi też coś może się stać.
Miłe z jego strony,że się troszczy, ale to nie wymaże tego co zrobił.
Weszliśmy do pokoju, swoje buty rzuciłam gdzieś w kąt.
-Możemy porozmawiać?-zapytał Lou, siadając na łóżku.
-A mamy o czym ?
-Tak, mamy.
-Przebiorę się tylko-odparłam, zabrałam krótkie spodenki i za dużą bluzkę i poszłam do łazienki.
Szybko się wykapałam, ubrałam i wróciłam do Louis'a.
-Serio chcesz żeby to tak wyglądał?
-Co tak wyglądało?-nie wiedziałam do czego zmierza.
-To co teraz jest! Cass nie odzywasz się do mnie, wiesz jak to boli.
-A jakbyś ty się czuł gdyby ktoś cię zdradził co ? Wybaczył byś tak od razu?
-Tak, to był błąd wiem, ale wybacz mi.
-Najwyraźniej dobrze mnie nie znasz. Wybaczę wszystko, ale nie zdradę.
-Zrób wyjątek, wiem,że nadal w środku jest Cassie , która była za nim był ten incydent.
-Jest, ale schowana tak głęboko,że nigdy już jej nie będzie.
-I co ? Mamy się unikać?  Nie gadać ze sobą? Mamy się traktować jak powietrze?
-A nie to właśnie robimy ? Traktujemy siebie jak powietrze i jakoś jest dobrze.
-Chcesz żeby tak było? Cass ja cię kocham, myślisz,że co ja robiłem jak ciebie nie było przy mnie, nie było przy mnie najważniejszej osoby.
-Louis przestań! Tymi czułymi słówkami nic nie zdziałasz, najlepiej jak wyjdziesz.
-Nie wyjdę.
-Niby dlaczego? Boisz się ,że znajdę sobie innego , lepszego chłopaka?
-Sugerujesz,że byłem złym dla ciebie chłopakiem?
-Louis dwa razy , dwa razy mnie zraniłeś ile jeszcze takich sytuacji będzie ? 5 a może 50 ? A może więcej?
-Nie będzie już takiej.
-Wcześniej też tak mówiłeś i co ? i znów to samo, zastanów się co robisz, bo takim zachowaniem ranisz najbliższe ci osoby.
Chłopak nic nie odpowiedział, po prostu chyba nie spodziewał się ,że tak mu powiem.
Może i dobrze,że powiedziałam co myślę, a może nie, nie obchodzi mnie to, ale wiem jedno szybko mu nie wybaczę.
-Masz racje-odparł po chwili, a ja zrobiłam zdziwioną minę.
On przyznał mi rację, wcześniej by się o to ze mną kłócił a teraz?
-Masz rację,że zachowuję się tak,że ranię najbliższe mi osoby. Nie chcę tego, ale to samo tak się dzieje.
Teraz to ja nie wiedziałam co powiedzieć. Stałam i patrzyłam na niego.
Chłopak , podszedł do mnie, spojrzał w oczy. Jezuuu znów tonę w jego oczach...
Cassie nie ! Nie możesz! Chłopak nachylił się i chciał mnie pocałować, ale w odpowiednim momencie obróciłam głowę tak,że chłopak musnął mój policzek.
-Przepraszam,ja już pójdę lepiej-dodał i wyszedł.
Speszył się chłopak. Z lekkim uśmiechem poszłam spać.
_________________________________________________
No siemka!
Co tam u was?
Mamy nadzieję,że rozdział się spodoba;)
Liczmy również na KOMENTARZE!
Są one ważne bo one nas motywują;**
Za błędy przepraszamy <3
Lots lof love xx
+Bloga piszą DWIE osoby ;) 

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 48

*Oczami Nicole*
Wynajęłyśmy sobie dwupokojowy apartament w hotelu Las Walkirias Resort. Przyleciałyśmy po południu od razu się zameldowałyśmy i przebrałyśmy się w stroje kąpielowe, po czym poszłyśmy poleżeć na leżakach przy basenie. Leżałyśmy cały czas, wieczorem postanowiłyśmy pójść do baru. Cassie wzięła sobie drinka, a ja sok pomarańczowy. Tam poznałyśmy trzech polaków, którzy przylecieli na wakacje. Gadałyśmy z nimi cały wieczór. Dostałyśmy ich numery i rozeszliśmy się do siebie.
-Jaki piękny widok-powiedziałam stojąc na balkonie i robiąc zdjęcia.
-Ehem-mruknęła.
-Cassie. Koniec tego. Przyleciałyśmy tu specjalnie, żebyś się rozchmurzyła! Zacznij być obojętna!
-Ale jak skoro cały czas mi pisze, że mnie kocha? Że tęskni? Że bardzo chce, żebym do niego wróciła? Że chce być teraz ze mną? Że..-przerwałam jej.
-Wyłącz telefon?-zapytałam stwierdzając.
-Ale..
-Cassie-odparłam-zresztą rób co chcesz.
Powiedziałam, a dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i podziwiałyśmy piękne widoki z naszego apartamentu robiąc zdjęcia. Następnie Cassie poszła do swojego pokoju mówiąc, że idzie się wykąpać. Nadal stałam na balkonie wpatrując się w piękne widoki, których nie zobaczy przez długo. Pogadałam chwilę z ciocią, bo dzwoniła się upewnić, że jest wszystko dobrze, bez problemów itd. Opowiedziałam jej wszystko i zaproponowała pogadać przez skype'a. Zgodziłam się i już po chwili widziałam ją na ekranie. Rozmawiałyśmy bardzo, bardzo długo. Doszła Cass i zaczęła opowiadać to co ja już opowiedziałam. Nawet rozmawialiśmy z Conorem, który był w samych bokserkach szukając u Ciociu apartamencie swoich ubrań. Jak to usłyszałyśmy to wyśmiałyśmy chłopaka i znowu rozmawialiśmy. Pożegnałyśmy się z nimi i poszłyśmy spać. A mówiąc spać mam na myśli pójście pod dłuuuuugą kąpiel, rozmawianie z Niallem przez skype'a, słuchanie muzyki pisanie sms'ów z Zayn'em, który bardzo się przejmował nami, że się nie odezwałyśmy. Faktycznie mogłyśmy się odezwać, ale jak się podenerwują nami przez dzień to nic się nie stanie. Potem znowu muzyka i dopiero zasnęłam.

-W Londynie-odpowiedziałam kiedy chłopak się zapytał gdzie mieszkamy.
-Aha! Wiedziałem, że nie z  Polski jesteście-zaśmiał się jeden.
Siedziałyśmy na brzegu basenu rozmawiając z chłopcami, którzy chlapali się w wodzie. Jeden, a dokładnie Tomasz bardzo zbliżał się do Cassie, która w ogóle nie zwracała na to uwagi. Za każdym razem śmiałam się z nich, ale u mnie nie było lepiej. Przy mnie cały czas kręcił się Sebastian-piękny brunet z ciemnymi jak węgiel oczyma i ciemną karnacją. Bardzo szarmancki jak na swój wiek, bo ma nie skończone 19 lat. Zaimponował mi bardzo, ale to bardzo. Cass z nowo poznanym kolegą poszła do baru po coś do picia, a my siedzieliśmy i gadaliśmy.Rozejrzałam się w okół mojej osi i zobaczyłam Harry'ego? Jeżeli dobrze widzę to, to jest Harry! Wzięłam chłopaka pod rękę i przeszliśmy przy leżaku, na którym leżał właśnie ON. Byłam pewna, że to jest Harry, te tatuaże i powrót ochroniarza z drinkami. Zdenerwowałam się widząc go tu gdzie przyleciałam ja!
-Styles-mruknęłam a on ściągnął ręcznik z twarzy.
-Nicole-powiedział siadając jakby nie widział mnie hmmm długo.
-Co tu robisz?
-Opalam się. A Ty?-zapytał spoglądając na Sebastiana.
-Możesz iść do Cassie i Tomka, a ja zaraz dojdę?
-Jasne, jakby co to wiesz-odparł i spiorunował Styles'a wzrokiem, a ja kiwnęłam głową twierdząco.
-Co tu robisz do jasnej cholery?-zapytałam, kiedy kolega był wystarczająco daleko.
-Jestem z Lou na wakacjach.
-Serio? Tylko powiedź mi, dlaczego kiedy my wyjechałyśmy ? Dlaczego nic nie mówiłeś?
-Tak wyszło. A nic nie mówiłem, bo..-zaczął myśleć.
-Bo ?
-Kim był ten chłopak?
-Kimś.-odparłam i poszłam przed siebie.
-Nicole!-usłyszałam i zaraz znowu. Obróciłam się i pokazałam mu środkowy palec. Popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem i podchodził do mnie. Znowu szłam , tym razem szybciej.
-Nicole O co Ci chodzi?
-O co mi chodzi? Może o to, że szpiegujecie nas! TY I TOMLINSON !-wydarłam się i wszyscy spojrzeli na nas
-Dziękuję Ci-odparł widząc jak grupka dziewczyn podchodzi.
-Ale o co Ci chodzi? Tak dziewczyny tutaj!-wydarłam się idąc przed siebie.
Wiem, że źle zrobiłam, ale zdenerwowałam się na niego i Tommo! Jak oni w ogóle mogli ?

*oczami Cassie*
Tomek to świetny chłopak, na serio ! Uroczy, zabawny, przystojny do tego te jego oczy. Chłopak fajny, nie przynudza oraz umie rozmawiać jak i zabawiać dzieczyny.
-Seba a tobie co ?-zapytał Tomek.
-Co?
-Gdzie jest Nicole?-zapytałam.
-Z jakimś chłopakiem gada.
-Z jakim?-zapytałam.
-Loki, tatuaże na ciele...
-Ma takiego motyla na brzuchu?
-Tak! Znasz go?
-Styles-mruknęłam pod nosem.
-Czyli zna-powiedział Tomek.
-Oczywiście,że znam bo to mój przyjaciel-powiedziałam, a po chwili zobaczyłam Tomlinsona.
Co oni tu robią do cholery ? Tommo szedł chyba do pokoju. Przeprosiłam chłopaków i powiedziałam,że za 10 minut będę góra 15. Poszłam za nim. To co ,że nie gadamy ale chcę wiedzieć co oni tu robią!
Chłopak jechał windą na 4 piętro my jesteśmy też na 4 piętrze. Pięknie.
Szybko wbiegłam po schodach, jednak kondycję jeszcze mam. Po chwili zauważyłam jak Lou wchodzi do pokoju, dobrze,że nasz jest dalej od nich.
-Idioci-mruknęłam.
Poszłam pod pokój i zapukałam. Byłam w stroju kąpielowym jeszcze lepiej. Po chwili drzwi się otworzyły w nich stał Tomlinson.
Wepchnęłam go do pokoju i zamknęłam drzwi.
-Co wy do cholery tu robicie?
-Nie wiem o co ci chodzi-powiedział obojętnie.
-Nie udawaj głupiego Tommo! Jest tu Styles i ty ktoś jeszcze?
-Nie tylko my .
-Po co ?
-Na wakacje-powiedział i usiadł na łóżku.
-A i akurat wybraliście sobie to samo miejsce co my ?
-No popatrz co za zbieg okoliczności-uśmiechnął się chytrze lustrując mnie.
-Nie napalaj się. Wiesz zbieg okoliczności będzie jak podam na TT gdzie akurat ty i Styles się znajdujecie no i w jakim pokoju jesteście.
-Nie robisz tego !-chłopak aż wstał.
-Najwyraźniej mnie nie znasz, bo to zrobię!
Obróciłam się i chciałam wyjść, ale chłopak mnie zatrzymał, łapiąc za biodra.
Próbowałam się wyrwać, coś zrobić, ale nie mogłam. Po chwili leżałam na ziemi, a na mnie Tomlinson.
-Nie zrobisz tego.
-Zrobię! Niszczycie tylko mi wakacje, specjalnie przyjechałam tu by o tobie zapomnieć a ty ? A ty zjawiasz się tu właśnie, kiedy ja jestem. A w ogóle złaź ze mnie-zepchnęłam go.
-Czyli nie wybaczysz mi ?
-Proszę cię! Zdradziłeś mnie ! Jeszcze z Eleanor.
-Nie wiedziałem co robię!
-Nie obchodzi mnie to.
-Jeśli Cię to uszczęśliwi mogę wyjechać.
-Tak uszczęśliwi i to bardzo-powiedziałam to na głos , cholera. mina Lou się zmieniła ze złości na smutek. Sama mam sobie za złe ,że to powiedziałam.
-Widzę,że bardzo.
-Lou ...
-Nie Cass rozumiem.
-Nie miałam tego na myśli- wyszłam z pokoju i poszłam do siebie.
Czy wyjedzie czy nie i tak źle. Po chwili do pokoju przyszła Niki.
-Wiesz,że Tomlinson i Styles tu są?
-Tak gadałam z Lou.
-Co? I ?
-Nie dość,że jeszcze bardziej się z nim pokłóciłam to jeszcze powiedziałam mu kłamstwo.
-Jakie?
-Że bym się bardziej ucieszyła jakby wyjechał.
-Uuuu, ale nawet dobrze. Po co ty przyjechali?
-Niby na wakacje.
-Niby.
-Chodź Tomek i Sebastian czekają.
-Jasne-powiedziałam i poszłyśmy nad basen do chłopaków.
__________________________________________
I ? Co wy na to Hazz i Lou w tym samy  miejscu ?
Co wydarzy się podczas tego pobytu?
Czy Lou i Hazz wylecą ?
Za błędy przepraszamy ;)
KOMENTOWAĆ <3